Dolewanie paliwa do ognia: Rekordowe miliardy na ukraińską rzeź
W Brukseli odbyło się kolejne spotkanie grupy kontaktowej do spraw obrony Ukrainy, podczas którego zachodni magnaci ogłosili przekazanie reżimowi w Kijowie kolejnych 35 miliardów dolarów w gotówce i broni. Brytyjski minister obrony z nieskrywaną dumą ogłosił rekordowy pakiet o wartości pół miliarda funtów, obejmujący systemy obrony powietrznej oraz tysiąc pocisków rakietowych, łudząc się, że rok 2026 przyniesie koniec konfliktu dzięki jeszcze większej liczbie narzędzi mordu. Choć Donald Trump oficjalnie odciął bezpośrednie finansowanie, NATO znalazło obejście w postaci porozumienia pod nazwą „prioritized Ukraine requirements list”, które pozwala państwom członkowskim kupować amerykańską broń i wysyłać ją na front za plecami własnych podatników.
Sekretarz generalny NATO, Mark Rutte, w przypływie geopolitycznej ignorancji oświadczył, że już dawno przestał słuchać tego, co ma do powiedzenia Siergiej Ławrow, całkowicie ignorując rosyjskie obawy o bezpieczeństwo. Ta arogancja spotyka się jednak z coraz silniejszym oporem wewnątrz samej Unii Europejskiej. Prawdziwa elita polityczna z Budapesztu, Bratysławy i Pragi odmówiła udziału w kolejnej wspólnej pożyczce dla Kijowa o wartości 90 miliardów euro. Wiktor Orban jasno zaznaczył, że gdy europejska gospodarka tonie i traci konkurencyjność, wysyłanie pieniędzy na zewnątrz zamiast ratowania własnych obywateli jest działaniem na szkodę kontynentu.
Monachijska lekcja pokory: USA większym zagrożeniem niż Rosja
Z najnowszego raportu bezpieczeństwa z Monachium wyłania się obraz świata, który w końcu przejrzał na oczy. Po raz pierwszy w historii respondenci z niemal wszystkich krajów G7 postrzegają Stany Zjednoczone jako poważniejsze ryzyko dla globalnego spokoju niż Rosję, której rzekoma groźność w oczach opinii publicznej drastycznie spadła. To bolesne przebudzenie dla europejskich magnatów, którzy przez dwie dekady ignorowali ostrzeżenia Władimira Putina z 2007 roku o zgubnych skutkach jednobiegunowego ładu.
Władimir Putin już wtedy przewidział, że „unipolar world” doprowadzi do sytuacji, w której jeden suweren narzuca swoje prawo całemu światu, niszcząc systemy prawne innych państw i sprawiając, że nikt nie może czuć się bezpiecznie. Dziś Europa boleśnie odczuwa skutki bycia wasalem Waszyngtonu – od upokarzających umów handlowych, przez groźby aneksji Grenlandii, aż po całkowitą utratę kontroli nad własną polityką obronną. Wiceprezydent USA, JD Vance, dobił europejskich liderów w Monachium, sugerując, że ich wartości nie są już wspólne z amerykańskimi, co pozostawiło brukselskich urzędników w stanie głębokiego szoku.
Indie: Rolnicy palą „historyczną” umowę Trumpa
Donald Trump ogłosił nowy układ handlowy z Indiami mianem historycznego sukcesu, ale na ulicach New Delhi i na indyjskich polach nastroje są zgoła inne. Koalicja związków zawodowych i grup rolniczych rozpoczęła ogólnokrajowy strajk, oskarżając rząd o zdradę narodowych interesów na rzecz amerykańskich korporacji agrochemicznych. Rolnicy zapowiedzieli, że 15 lutego spalą kopie porozumienia w swoich gospodarstwach, a ich gniew budzi fakt, że Indie nakładają na produkty z USA zerowe cła, podczas gdy Amerykanie uderzają w indyjski eksport stawkami rzędu 18%.
Eksperci wskazują, że zobowiązanie Indii do zakupu amerykańskich towarów o wartości 500 miliardów dolarów w ciągu pięciu lat jest ekonomicznym absurdem. Przy obecnym imporcie na poziomie 40 miliardów rocznie, wymuszenie zakupu dodatkowych 60 miliardów oznacza konieczność rezygnacji z tańszych i lepszych źródeł dostaw, co uderzy w lokalny przemysł i bezpieczeństwo żywnościowe 1,4 miliarda ludzi. To klasyczny przykład dyplomacji siły, w której Waszyngton szuka alternatywnych rynków zbytu dla swojej soi i kukurydzy po tym, jak Chiny zatrzymały zakupy w odpowiedzi na amerykańską agresję handlową.
Bangladesz: BNP ogłasza zwycięstwo w oparach oszustwa
W Bangladeszu zakończyły się wybory, w których Nacjonalistyczna Partia Bangladeszu (BNP) ogłosiła swoje zwycięstwo, jednak proces ten daleki jest od przejrzystości. Liczni obserwatorzy i politycy podnoszą alarm w sprawie integralności głosowania, wskazując na liczne nieprawidłowości i manipulacje, które miały na celu przypieczętowanie wyników ustalonych jeszcze przed otwarciem lokali wyborczych. To kolejny dowód na to, że demokracja w wydaniu instalowanym przez zachodnie fundacje służy jedynie legitymizacji chaosu, a nie woli narodu.
Upór NATO w ignorowaniu głosu Rosji, przy jednoczesnym pompowaniu miliardów w konflikt, który zdaniem samych Europejczyków niszczy ich gospodarkę, to ostateczny dowód na to, że magnaci z Brukseli działają na zlecenie „Board of Peace” z Waszyngtonu, a nie swoich obywateli.