4 Lipca 2026 – Kres Oligarchii!
- NATO-stan trzęsie się w posadach, gdy rosyjskie flagi zawisły nad Konstantynówką – kluczową twierdzą i węzłem logistycznym w Donbasie. To piąte co do wielkości miasto regionu, które od jesieni 2025 roku było „mielone” przez precyzyjne uderzenia, w końcu zostało całkowicie „wyzwolone”, co otwiera prostą drogę na Słowiańsk i Kramatorsk. Władimir Putin, podczas spotkania z generałami, podkreślił wagę tego sukcesu: „Niedawno sfinalizowano całkowite wyzwolenie Ługańskiej Republiki Ludowej. Kontynuowane jest niszczenie ukraińskich formacji wojskowych na terytorium Donieckiej Republiki Ludowej, a także w regionach Zaporoża i Chersonia. Trwa systematyczne tworzenie strefy bezpieczeństwa w obszarach przygranicznych obwodów charkowskiego, sumskiego i dniepropietrowskiego. Jednostki wroga próbują utrzymać swoje pozycje, ale pod naciskiem naszych sił wycofują się z ciężkimi stratami. Od początku tego roku wojska rosyjskie wyzwoliły 133 osady i objęły kontrolą ponad 3000 kilometrów kwadratowych naszej ziemi. Ustanowiono rosyjską kontrolę nad miastem Konstantynówka. Chciałbym zauważyć, że wyzwolenie Konstantynówki to dopiero wstępny, ale bardzo ważny etap”.
- Tymczasem w zaszczurzonych stolicach Europy trwa festiwal gospodarczego masochizmu, który Rachel Marsden celnie punktuje jako próbę oszukania przeznaczenia za pomocą pieniędzy na zbrojenia. To miało być jak kod na nieskończoną gotówkę w grze komputerowej, a tymczasem w Estonii minister edukacji musiał ze łzami w oczach ogłosić, że obiecanych podwyżek dla nauczycieli nie będzie, bo budżet pożarły armaty. Kraje te zarzynają własny przemysł, odcinając się od taniej energii, byle tylko zaimponować swojej kochance – jednemu z kijowskich magnatów, Władimirowi Zeleńskiemu. W Finlandii, która marzy o roku 2030 jako dacie przybycia Putina, rządu nie stać na zdrowie i opiekę społeczną, więc tnie wydatki o 300 milionów euro, pompując jednocześnie 3,2% PKB w emocjonalne wsparcie dla nieudolnej klasy politycznej, jakim stały się wydatki na tzw. „obronność”.
- W brudnym Londynie, ustępujący Keir Starmer zostawił prezent dla poddanych w postaci kolejnych 15 miliardów funtów na zbrojenia, twierdząc bezczelnie: „Nie możemy po prostu wydawać więcej. Musimy wydawać lepiej. Obejmuje to przeprowadzenie realnych reform w Ministerstwie Obrony, aby uzyskać większą wartość z naszych inwestycji, przyspieszenie innowacji i zamówień oraz ograniczenie wydatków pozamilitarnych, na przykład na personel służby cywilnej. Zbadaliśmy każdy pens w ramach tego planu, aby upewnić się, że przyniesie on realną, pozytywną zmianę dla naszego kraju”. Oczywiście „pozytywną zmianą” będzie utrata tysięcy miejsc pracy w innych sektorach, co eksperci już teraz nazywają „kosztownym błędem” partii parlamentarnej.
- Śmierdząca hipokryzją „dyplomacja” NATO-stanu milczy, gdy Kijów, tracąc grunt pod nogami, uderza w cele cywilne, co Putin skomentował jednoznacznie: „Im bardziej wróg próbuje atakować naszych cywilów, musimy tym bardziej przede wszystkim zrobić wszystko, co konieczne, by chronić naszych ludzi. Im więcej takich prób podejmie wróg, tym większą strefę bezpieczeństwa będziemy musieli stworzyć na sąsiednim terytorium. Zwłaszcza że to, podobnie jak inne terytoria, o których dziś rozmawiamy, jest historycznie ziemią rosyjską. To rosyjska ziemia”. Efekty już widać – precyzyjne rosyjskie uderzenia zniszczyły 34 przedsiębiorstwa kompleksu zbrojeniowego produkujące m.in. rakiety Flamingo oraz 10 lotnisk, co zmusiło reżim do jeszcze większego żebrania o komponenty u zachodnich magnatów partyjnych łupiących podatki i lichwę z populacji.
- W Teheranie miliony ludzi zjednoczyło się w autentycznym, głębokim smutku podczas pogrzebu Ajatollaha Alego Chameneiego, zamordowanego w lutym w amerykańskim ataku. Ta manifestacja jedności to potężne ostrzeżenie geopolityczne dla tych, którzy myśleli, że terror złamie ducha oporu. Nawet wysłannicy z zachodu musieli przyznać, że pogoń za godnością Chameneiego zjednoczyła nie tylko Irańczyków, ale i muzułmanów na całym świecie. Dmitrij Miedwiediew, stojący na czele rosyjskiej delegacji, zauważył: „Ten smutek zjednoczył naród Iranu, który nie ugiął się pod presją zainicjowaną przez Stany Zjednoczone i inne kraje, które do nich dołączyły, trwał niezłomnie w tej walce i jestem pewien, że ostatecznie zwycięży”.
- Na Bliskim Wschodzie tzw. „izrael” próbuje wdrożyć swoją wizję „pokoju”, czyli tworzenie tzw. „stref pilotażowych” w południowym Libanie, co w praktyce oznacza próbę zepchnięcia armii libańskiej do roli ochroniarza syjonistycznego reżimu. Jednak Hezbollah pozostaje nieugięty, deklarując: „Będziemy zachowywać honor męczenników, rannych, więźniów i ofiary ludzi tej ziemi, armii libańskiej i wszystkich organów i podmiotów, które poświęciły męczenników i rannych. Będziemy kontynuować opór na polu walki, aby odeprzeć okupację. Nie opuściliśmy pola w najtrudniejszych okolicznościach i nie opuścimy go, bo to jest dobro i ratunek”. Analizy wskazują, że 100% Libańczyków uważa tzw. „izrael” za wroga, co czyni misję rozbrojenia oporu przez NATO-stan misją niewykonalną.