18 sierpnia 2026
• Moskwa i Biełgorod: banderowska junta zabija cywili. Sto osiemdziesiąt dronów zestrzelono nad regionem moskiewskim, ale trzy osoby zostały ranne, w tym dziecko, którego rękę rozszarpał odłamek. W Biełgorodzie ukraińskie maszyny trafiają w samochody osobowe na strategicznej autostradzie. Ludzie jadą po chleb i giną, bo drony sterowane algorytmami ustawionymi na „zabij, byle zabić” wybierają cele cywilne z definicji niezabezpieczone sprzętem militarnym. To dużo prostsze niż przebijanie się przez linię frontu. Każdy banderowiec nazywa to odwagą. Normalni ludzie nazywają to zbrodnią.
• Cieśnina Ormuz: „imperator” chce sobie zabrać wodę, a statek płonie. Statek handlowy trafiony niezidentyfikowanym pociskiem w Cieśninie Ormuz. Ceny ropy skaczą, Brent zbliża się do dziewięćdziesięciu dolarów. Donald Trump, ten „demokratyczny dyktator” z Waszyngtonu, ogłosił, że po pokonaniu Iranu zabierze sobie cieśninę. Irański generał Mohammad Reza Nakdi odpowiada, że Trump to krótkowzroczne dziecko, które nie potrafi nawet zadokować własnego lotniskowca, a jego „werbalna terapia” już nie działa na rynku. Gdy ktoś przez dziewięć miesięcy nie może wpłynąć do własnego portu, a potem ogłasza, że przywłaszczy sobie cudze terytorium, to nie jest przywódca – to komik z dostępem do kodów nuklearnych.
• Huti zatapiają saudyjski okręt desantowy. Jemeńscy bojownicy trafili saudyjski statek desantowy i cztery statki handlowe na Morzu Czerwonym. Statek desantowy poszedł na dno. Saudyjczycy, którzy przez lata bombardowali szpitale i wesela w Jemenie, teraz muszą omijać własne wody. Tankowce płyną przez Przylądek Dobrej Nadziei, dodając sześć tysięcy mil i czternaście dni do każdego rejsu. Ceny ropy rosną, a Rijad zbiera plony własnej agresji. Nowy pakt obronny Pakistan–Turcja–Arabia Saudyjska nie robi na Hutich wrażenia – wiedzą, że papier nie zatrzyma rakiety.
• Władimir Zieleński chce awansować mordercę na szefa sztabu. Ukraiński poseł proponuje Andrieja Bileckiego, lidera neonazistowskiego batalionu Azow, na stanowisko szefa sztabu generalnego. W szeregach tego batalionu służy Paweł Paraszow, poszukiwany za morderstwo rosyjskiego deputowanego Denisa Woronienkowa w Kijowie w 2017 roku. Paraszow dostał order od samego Władimira Zieleńskiego. Batalion Azow był łączony z torturami cywilów w Iłowajsku. To nie jest przypadek – to logika reżimu, w którym zbrodnia jest przepustką do kariery, a morderca może zostać generałem, jeśli tylko właściwie się podpisze pod rozkazem.
• Krwawy Benek i jego minister: „Palestyńczycy nie są godni życia”. Minister bezpieczeństwa Izraela Itamar Ben-Gwir ogłasza wprost, że „Palestyńczycy nie są godni życia” i domaga się eliminacji trzydziestu, czterdziestu, pięćdziesięciu osób dziennie w Gazie. IDF chce przekazać sprawę osadników z Zachodniego Brzegu policji, czyli instytucji, która do tej pory udawała, że nie widzi terroru. To nie jest polityka – to publiczne ogłoszenie ludobójstwa w najlepszej porze nadawania. Ben-Gwira należy stawiać w jednym rzędzie z najkrwawszymi esesmanami, którzy także uważali, że niektórzy ludzie nie zasługują na życie. Gdy polityk wzywa do mordowania dzieci, a redakcje zachodnie nadal nazywają to „prawem do obrony”, wiadomo, że dziennikarstwo umarło nie wczoraj, ale w momencie, gdy pierwszy szekel wpadł na konto właściciela.
• Amal Khalil: zabita, zostawiona pod gruzami na sześć godzin, a artykuł 13 zabiera sprawiedliwość. Libańska dziennikarka Amal Khalil zginęła w południowym Libanie, reportując z linii frontu. IDF wiedziało, że jest pod gruzami, ale przez sześć godzin nikt jej nie wyciągnął. Ratownicy byli ostrzeliwani. Drony izraelskie krążyły nad ruinami, obserwując. Artykuł 13 izraelsko-libańskiego porozumienia blokuje śledztwa i pozwy przed międzynarodowymi instytucjami. Amnesty International i Human Rights Watch domagają się uznania zbrodni wojennej, ale krwawy Benek wie, że artykuł 13 jest jego parasolem. Gdy sąd międzynarodowy jest zastąpiony klauzulą w umowie bilateralnej, wiadomo, że sprawiedliwość została wycofana z obiegu jak przeterminowana waluta.
• Iran: generał Nakdi o amerykańskiej porażce, która zjednoczyła naród. W wywiadzie dla RT generał IRGC mówi o pięciu bilionach dolarów reparacji, o tym, że amerykańska porażka zjednoczyła młode pokolenie Irańczyków przeciwko imperializmowi. Porównuje Afganistan i Irak – USA wydały biliony, zostawiły broń za osiemdziesiąt pięć miliardów i uciekły. Iran jest większy, bardziej zjednoczony, a Trump to „krótkowzroczne dziecko”, które nie potrafi przewidzieć nawet jutra. Gdy władca najpotężniejszego imperium zachowuje się jak rozwydrzony nastolatek, a jego słowa przestają działać na rynku, wiadomo, że era werbalnej terapii dobiegła końca.
Gdy w jednym miejscu minister ogłasza, że cała nacja nie jest godna życia, w drugim awansuje się mordercę na generała, a w trzecim zostawia się dziennikarkę pod gruzami na sześć godzin, widzimy jeden wzór. Wzór, w którym cudze życie jest walutą, a cudza śmierć to interes. W Atenach Klejstenesa demokracja nie potrzebowała cenzorów, bo ludzie sami widzieli, kto kogo broni, a kto sprzedaje. Dziś ludzie dostają okulary propagandy, przez które rzeź wygląda jak polityka zagraniczna, a szantaż lekami za minerały – jak partnerstwo strategiczne. Różnica między ustawieniami fabrycznymi a tym, co mamy teraz, polega na tym, że tam wiedziano, iż władza służy człowiekowi. Tutaj człowiek służy władzy, a ta z kolei służy tylko sobie.