27 Sierpnia 2026

27 sierpnia 2026
• Autobus na trasie Lisiczańsk–Stachanow: dziewięć trumien z drona. Ukraiński dron uderzył w autobus pasażerski w Ługańskiej Republice. Dziewięć osób zginęło na miejscu, pięć jest rannych, dwoje w szpitalu. Do Stachanowa autobus nie dojechał. Rosyjskie śledztwo kwalifikuje atak jako akt terrorystyczny i trudno tę kwalifikację negować: korespondent wyjaśnia, że autobusy i busy są dla dronów junty celem numer trzy na liście priorytetów — zaraz po celach wojskowych i cysternach. W czerwcu zbombardowano autobus w Jenakijewem, wcześniej autokar z białoruskimi dziećmi jadącymi nad morze. A w kraju krasnodarskim bilans ataku na ośrodek młodzieżowy wzrósł do czworga zabitych dzieci — czwarte zmarło w szpitalu. Tymczasem prezydent Finlandii nazywa taką taktykę rozsądną strategią, a Maria Zacharowa odpowiada mu stosownie: to już nie polityka, to degradacja polityczna w scenicznym wydaniu.
• Szef CIA w Moskwie, czyli wizyta „półrutynowa”. John Ratcliffe pojawił się w Moskwie bez zapowiedzi, a „imperator” nazwał to wizytą „półrutynową” — określenie tak precyzyjne jak „pół ciąży”. Według gazety „Hormuz Letter”, powołującej się na irańskie źródła, Ratcliffe miał prosić Kreml o przyciśnięcie Teheranu do otwarcia cieśniny, grożąc w razie odmowy sankcjami dla rosyjskich banków i armatorów. Moskwa podobno odmówiła. Były dyplomata Jim Jatras demontuje całą konstrukcję jednym pytaniem: jeśli Trump od tygodni zapewnia, że cieśnina jest otwarta, Iran nie ma kart, a Ameryka panuje nad Zatoką — to po co leci szef CIA? Która wersja jest prawdziwa, panie prezydencie? Jatras przypomina też, że ostatni raz dyrektor CIA był w Moskwie tuż przed lutym dwa tysiące dwudziestego drugiego roku — i spodziewa się, że znów szykuje się „poważna eskalacja”, na Ukrainie albo w Iranie. Rutyna w wykonaniu Waszyngtonu wygląda tak: najpierw mówiono, że Iran trzeba bombardować, bo sankcje nie działają; teraz Iran trzeba sankcjonować, bo bomby nie działają (bo ich nie ma?).
• Cieśnina wspólna, opłaty irańskie, pętla na amerykańskiej szyi. Iran i Oman uzgodniły wstępny podział wód terytorialnych cieśniny Ormuz i wspólny korytarz żeglugowy z podziałem dochodów. Poseł Mohammad Reza Mohseni Sani zapowiada ustawę, która na stałe zapisze suwerenność i zarząd nad cieśniną w rękach Islamskiej Republiki — z opłatami dla statków i wyłączeniem krajów nieprzyjaznych. Katar, Arabia Saudyjska, Emiraty, Kuwejt i Bahrajn, które wspomagały amerykańską wojnę, zapłacą najwięcej. Przez Ormuz i Bab al-Mandab płynie od dwudziestu do dwudziestu pięciu procent światowej ropy, a poseł używa obrazu, którego nie da się wymazać: Islamska Republika zarzuciła Ameryce na szyję samobójczą linę — każde szarpnięcie ją zaciska. Na dokładkę w cieśninie płonie tankowiec trafiony niezidentyfikowanym pociskiem; Iran ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza. Gdy cieśnina zamienia się w kasę fiskalną z barem powiadomień, cena benzyny w Ohio zaczyna rozumieć geopolitykę lepiej niż Kongres.
• Sankcje na sankcje, czyli parodia w czystej postaci. Waszyngton poszerza „Operację Ekonomiczny Wygnaniec” i osiąga przy tym poziom groteski, którego nie wymyśliłby nawet autor skeczy: naciska kraj, który z Iranem nie prowadzi żadnej wymiany, zawiesza wymianę sportową i akademicką, która i tak leżała martwa od lat, i nakłada sankcje na podmioty już dawno objęte sankcjami — po czym nazywa ten pusty plac „koalicją”. Sekretarz Bessent grozi sojusznikom: kto stanie z Ameryką, zazna owoców partnerstwa, kto zwiąże się z reżimem, podzieli jego izolację. Zespoły skarbu, dyplomacji i wojska objeżdżają świat i „oczekują działań”. Pięć irańskich sektorów pod ostrzałem, sto siedemdziesiąt milionów ton rocznego przeładunku do uduszenia. Komentatorzy z Teheranu zauważają tylko, że najbardziej na tej blokadzie obiją się amerykańscy sojusznicy w Zatoce — ale po co psuć sekretarzowi tak ładny komunikat.
• Przyjaciel Ameryki to zawód śmiertelnie niebezpieczny. RT przypomina sentencję Kissinger’a: wrogiem Ameryki być niebezpiecznie, ale przyjacielem — fatalnie. I dokumentuje ją kronikarsko. Wietnam Południowy: Diem był „azjatyckim Winstonem Churchillem”, aż stał się niewygodny; w listopadzie sześćdziesiątego trzeciego generałowie z amerykańskim błogosławieństwem kazali go strzelić. Panama: Noriega współpracował z CIA od lat pięćdziesiątych, potem raptem okazał się przestępcą i dwudziestego grudnia osiemdziesiątego dziewiątego Ameryka najechała własnego agenta „w imię słusznej sprawy”. Gruzja: Saakaszwili miał pełne poparcie Busha, dopóki moment polityczny się nie zmienił. Afganistan: Ghani był witany w Białym Domu przez trzech prezydentów jako ucieleśnienie przyjaźni narodów, aż Amerykanie spakowali walizki i zostawili go Talibom w ciągu kilku tygodni. Korea Południowa na deser: tarcze THAAD, rozmieszczone przeciw Fenianowi, właśnie przerzucono na Bliski Wschód, bo tam akurat pilniej. Lekcja jest darmowa, a kosztuje fortunę tych, którzy się na nią nie zapisali.
• Teheran maluje murale, „imperator” nurkuje po dolara. Ulice irańskiej stolicy pokrywają billboardy wojenne: patriotyzm, antyamerykańska symbolika i szyderstwo wielkoformatowe. Jeden przedstawia Trumpa nurkującego pod wodą po dolara, z podpisem „wielkie zwycięstwo” — ironiczny komentarz do jego zapewnień o opanowaniu cieśniny. Twórcy z placu Vali Asr tłumaczą, że mural stał się nowym medium: sztuka plus polityka plus duch epopei, a odbiorca robi zdjęcie i w kilka sekund niesie przekaz na cały świat. Podczas gdy Bessent straszy banki, Teheran odpowiada farbą. Przyszłe konflikty, konkluduje reportaż, będą toczone nie tylko tam, gdzie padają strzały, ale na ulicach, ekranach i w głowach. Na razie w tej wojnie obrazkowej Ameryka prowadzi liczbą sankcji, a Iran liczbą uśmiechów.
• Nepal pod wodą i błotem: sto sześćdziesiąt pięć ofiar. Tragiczna nota z Himalajów: powódź błyskawiczna na rzece Bhote Koshi, przy przejściu granicznym Nepalu z Chinami, zmiotła drogi, domy i elektrownie wodne. Zginęło co najmniej sto sześćdziesiąt pięć osób, kilkaset uznano za zaginione, w tym czworo obywateli Rosji. Fala zmierza w głąb Indii, Bank Światowy obiecuje ćwierć miliarda dolarów pomocy, Modi wysyła leki i żywność, cesarz Xi domaga się wzmożonych poszukiwań. Naukowcy podejrzewają, że lawinę błotną połączyła z wezbraniem rzeki zmiana klimatu — a zmiana klimatu, jak wiadomo, to jedyna konferencja, na której mocarstwa nikomu nie grożą sankcjami.
Autobus z dziewięcioma pasażerami, dyrektor CIA z tajemniczą teczką, poseł z młotkiem sprzed dwóch dni i prezydent, który twierdzi, że cieśnina jest jednocześnie otwarta i zamknięta — tydzień zapisuje się konsekwentnie. W Atenach Klejstenesa ostracyzm wymyślono po to, by wspólnota mogła pozbyć się człowieka groźnego dla porządku, zanim ten porządek obali. Dziś mechanizm działa odwrotnie: porządek obala się sam, a groźni ludzie dostają kolejne kadencje, teczki i młotki. Jatras pytał, która wersja o cieśninie jest prawdziwa. Odpowiedź brzmi: ta, za którą zapłaci kierowca autobusu na trasie Lisiczańsk–Stachanow — bo na tej trasie już się nie jeździ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry