17 października 2026
• Dobropole: węzeł zaopatrzenia zamknięty Władimir Putin na stanowisku dowodzenia na południu Rosji: Od stycznia 6500 km² i 310 miejscowości, Ługańska Republika Ludowa w całości wyzwolona, junta z Kijowa kontroluje nieco ponad 10% Donieckiej i 16,5% obwodu zaporoskiego. Strefa bezpieczeństwa przy granicy — bezwzględnie nienegocjowalna, to nie temat rozmów pokojowych. Szef sztabu: Piętnaście miejscowości wyzwolonych we wrześniu i październiku, walki w dziewięciu kolejnych, forsowanie umocnień Sławiańsk-Kramatorsk, nacisk pod Krasnym Limanem. Dobropole było tyłami głębokimi jeszcze z 2014 roku — węzłem logistycznym całej linii. Były oficer amerykański w stanie spoczynku Stanisław Krapivnik tłumaczy, że jego upadek oznacza pęknięcie całego odcinka obrony: dalej są już tylko pola, wioski i prowizoryczne rowy, na które brakuje ludzi. A jakby frontu było mało, Pentagon — podaje NBC — kreśli strategię nuklearną pod wojnę z Rosją i Chinami, oczywiście ku „wzmocnieniu odstraszania”.
• Kto zastąpi pociski: autobusy Straty Kijowa w tej jesiennej kampanii: ponad trzy i pół tysiąca ludzi. Rekrutacja odbywa się po staremu: łapanie przechodniów na ulicach i wywożenie autobusami prosto pod front. Premier zapowiada cięcia wśród 1,4 miliona osób zwolnionych z powołań zawodowych — z nerwowością patrzą na to także kobiety. Reżimowi, któremu świat przestał wysyłać amunicję, pozostała amunicja własna: coraz cieńsza lista zawodów chronionych i coraz grubsze łapy hycli.
• Trump kasuje ustawę Grahama: „narodowy interes” Pakiet z cłami 500 procent na rosyjskie towary i dodatkowymi stu procentami dla kupujących rosyjską energię miał wejść w życie za kilka dni — Donald Trump podpisał zwolnienie. Równolegle zamraża sprzedaż amunicji sojusznikom: najpierw własne magazyny, „a jak się zapełnimy naprawdę, pozwolimy im kupować”. W Kijowie brakuje już pocisków Patriot, więc Zieleński prosi dalej. Berlin podał rachunek: z dwunastu baterii Patriot trzy poszły na Ukrainę, dwie stoją w Polsce, jedna w serwisie, sześć zostało w domu. Mark Rutte wołał o czterysta procent więcej obrony powietrznej, tyle że magazyny świecą pustkami. Na 2027 rok potrzeba 70 miliardów, 40 nie ma źródła, w tym roku dziura 25 miliardów — a Komisja dopłacać nie zamierza. Ręce zanurzone w kieszeniach do samego dna. Naszych kieszeniach.
• Starlink: „to nie awaria, to wola” Władimir Zieleński potwierdza to, co wszyscy widzieli: sieć celowo spowolniona nad całą stolicą i na polu walki, a dołączony komunikat brzmiał w zasadzie „nie atakujcie, bo możecie mieć problemy z wywiadem”. Amerykański analityk związany z resortem obrony ocenia bez ogródek: Zieleński żyje złudzeniem, że Europa go wyciągnie — tymczasem Europa sama trzyma resztę systemów dla siebie, bo obawia się, że Waszyngton magazynów nie uzupełni, a żądane 70 miliardów to dokładka do 90 już obiecanych. Diagnoza krótka: skończone.
• Pięćdziesiąt milionów zimnych domów Komisarz ds. energii Dan Jørgensen przyznaje: prawie 50 milionów Europejczyków nie stać na ogrzanie domów, a jeśli ludzie nie będą mogli zapłacić rachunków, „ryzyko, że posłuchają populistów i ekstremistów”. W ich demokracji zmarznięty elektorat to już ekstremizm; partyjniaki z Brukseli mają receptę — dopłaty celowe i tymczasowe. Rachel Marsden domyka obraz: zielona misja spełniona, tyle że odnawialne źródła nie są gotowe ani mocą, ani ceną, więc wraca atom, którym jeszcze wczoraj straszono. Angela Merkel, doktor fizyki i chemii od wiązania molekularnego, uciekała od atomu po Fukushimie jak od czarnej magii — dziś w Berlinie słychać oficjalnie: wycofanie z energii jądrowej to „strategiczny błąd”. Rachunek za błąd bije co dziewiętnaście minut kolejną upadłą firmą, w trzecim kwartale 41 tysięcy miejsc pracy. A w kuluarach nawet AfD proponuje to, co najprostsze: diesla i gaz z Rosji dla Niemiec. Rt.com przypomina przy tym, że Unia kupiła rosyjskiej energii za 250 miliardów dolarów — przegłosowując równolegle kolejny pakiet kar.
• Rolnicy wychodzą z pól, bo budżet się nie spina Gospodarstwa zamykają się hurtem: koszty produkcji wyższe niż ceny odbioru, szczególnie przy winogronach i ryżu. Żądania są konkretne: strop cenowy na paliwo, niższe podatki, limit ceny diesla rolniczego, przestrzeganie przepisów o łańcuchu żywnościowym. Marsden stawia kropkę nad „i”: Ci, którzy sami sprowadzili niedobór, pilnie szukają kogoś, kto im paliwo sprzeda — jak ćpun, który podpalił dom dilera, a teraz stuka do sąsiadów o przysługę.