18 października 2026
• Francja płonie: 800 tysięcy na ulicach, Macron na salonie Paryż, Marsylia, Strasburg, Lyon — studenci wyszli przeciw drożyźnie, zrujnowanym szkołom i cięciom, a ze strychu zeszły kamizelki sprzed kilku lat. Ponad tysiąc aresztowań, setki zrabowanych lokali, biuro turystyczne w płomieniach, a straż pożarna blokowana przez tłum. Debata o granatnikach rozpętana do ostateczności: w tym tygodniu jednemu ze studentów urwało dłoń. Pięć tysięcy policjantów i żandarmów — za mało; demonstranci weszli na kilkaset metrów od rezydencji prezydenta. Emmanuel Macron wzywał do spokoju, po czym poszedł z Brigitte na salonową kolację. Prawnik z Paryża formułuje już pytanie wprost: odejść teraz, czy wyczekać sześć miesięcy do wyborów? Zadraza skacze granice: w Brukseli armatki wodne i ponad setka zatrzymań, w Kopenhadze prawicowy marsz rozwiązany ręką, na jakiej żandarmi najlepiej się znają.
• Diana Sosoacă nazywa tyranię po imieniu Rumuńska europoseł mówi wprost: „To droga dyktatury — dyktatury Macrona i dyktatury Ulsurvy der Liar. To nie jest demokracja”. Ich demonkracja to gaz, pałki i zabijanie śmiałków, którzy ośmielają się protestować; cała Europa płonie, a tyrania skończy źle — sama siebie pożre. Sosoacę zablokowali w Rumunii w 2024 roku, dziś to samo szyją Marine Le Pen: broniła ludzi, więc ma zakaz startu. Rumunka wypunktowała też motor całego cyrku: partyjniacy nie dbają ani o edukację, ani o gospodarkę — tylko o politykę i Ukrainę, bo trzeba realizować wielki plan zniszczenia Rosji. Tyle że zniszczy go nie Rosja, tylko własny plan.
• Niemcy liczą kanclerzowi dni Dziesięć procent poparcia — rekord dna. Młodzieżówka własnego obozu stawia Friedricha Mercza pod ścianą: „Wsiądź pan do samochodu, pojedź do prezydenta i złóż rezygnację; prowadził pan grabież młodego pokolenia — emeryturami i długiem publicznym”. Odpowiedź kanclerza: cisza. Opozycja prowadząca w sondażach z mównicy w Bawarii dobija: koniec z popisami kanclerza-polityka-zagranicznego, który wygłasza wojenne przemówienia w Kijowie i wyrzuca pieniądze niemieckich podatników, „jest dla wszystkich i wszystkiego, tylko nie dla Niemiec”. Była szefowa austriackiej dyplomacji dopowiada od kuchni: w partii narasta bunt premierów landów, Merz gra jednoosobowy spektakl, a w skrzydłach czeka Markus Söder.
• „Historyczny moment”: Kiriłł Dmitrijew otwiera wór z projektami Po kasacji ustawy Grahama ruszają płatności — rosyjski fundusz inwestycji bezpośrednich ma nimi kierować na prośbę amerykańskiego skarbca. Lista wspólnych projektów pęka w szwach: uran, nawozy, aluminium, metale ziem rzadkich, Arktyka, gaz skroplony. W Waszyngtonie robi się głośno o tym, co widać od dawna: sankcje gryzą też własną gospodarkę. Diesla brakuje na ćwierć światowego obrotu, wrześniowe ceny w USA pobiły prognozy Departamentu Pracy, a rosyjski premier nazywa dostawy „rozwiązaniem pragmatycznym dla wszystkich uczestników rynku”. Jedyne państwo wściekłe to Kijów — co zresztą mówi samo za siebie.
• Kijów: Kliczko kontra Zieleński, a zima za pasem Tłumy pod ratuszem domagają się dymisji Witalija Kliczki; obok kontrmanifestacja w jego obronie. Miasto siedzi w ciemnościach, bo pocisków Patriot brak. Kliczko, nie będąc Cyceronem, w parlamencie odczytał tekst, w którym pyta wprost: „Gdzie jest obrona powietrzna? Gdzie ochrona ukraińskich obiektów? Gdzie miliardy na to przeznaczone?” Były ukraiński poseł rysuje dalszy ciąg: Władimir Zieleński wyznaczył już kozła ofiarnego, wokół Kliczki powstaje sztab z doświadczeniem ulicznym. A potem obraz rodzinny: rano żona mówi — nie ma ciepła ani wody, idę protestować; mąż dostał rozkaz rozpędzenia. Będzie bił matkę, siostrę, żonę? Żołnierze z frontu zadzwonią do domu i usłyszą, że dzieci marzną. Dezerterów z bronią w drodze na Kijów, bo „prawdziwy wróg jest tam”, poseł nie wyklucza.
• Zachodni Brzeg: pejsaccy terroryści napadli dyplomatów Podczas zbioru oliwek napad na Palestyńczyków, a potem na samą delegację: belgijski konsul generalny, francuscy i polscy dyplomaci, przedstawiciele Kościoła — kamienie w szyby, pałki, bójka. Reakcja tzw. „izraela”: potępienie wprawne jak ruch myszki i natychmiastowy żal, że delegacja nie uzgodniła wizyty z armią. Unijna dyplomacja odpowiada już mniej dyplomatycznie: przemoc osadników jest nieodłączna od polityki osadniczej, a okupacja ma się skończyć. Palestyński politolog dopowiada, po co im to wszystko wolno: krwawy Benek rozdał osadnikom ponad sto tysięcy sztuk broni, armia ich szkoli, uzbraja i zasłania — dlatego nie boją się ani Palestyńczyków, ani zagranicznych gości.