Propaganda za 36 lat PRL została przegrzana, więc Naród nabył na PRL-owską propagandę alergii w latach siedemdziesiątych a w stanie wojennym nabył odporności stadnej.
Niestety wraz z odpornością na propagandę przyszła odporność na cenzurę. Dla nas wszystkich było oczywiste, że żadnego RTL, o BBC czy CNN nie wspominając nie wolno oglądać i koniec. Takie było prawo, cenzura była urzędowa i można było sprawdzić co ci za co grozi. Potem naiwny Naród dał się oszukać juncie jaruzelców, którzy zmienili sobie nazwę na demokratycznych balcerowców, a propagandzie na wolne media. Pozwolili drukować gołe dupy i wmówili, że koniec z cenzurą, wpisali wolność dostępu do informacji i jej rozpowszechniania do Konstytucji i zapomnieli na dekady.
Potem nagle wyskakuje Ulsurwa w żółto-niebieskim mundurze cenzora
i oznajmia, że (w liczbie mnogiej – oni) ocenzurują kanały informacyjne krytykujące jej działania. Nie ingeruje tym razem w autonomię mojego ciała, więc nie użyję słowa określającego stan emocjonalno-zawodowy feministek pokroju Lempart, ale wywołuje oburzenie.
A skoro Kontytucja jest i nic nie mówi o specjalnych wyjątkach dla poszczególnych kanałów informacynjych siejących propagandę lub nie – mamy prawo posłuchać krytyki mafii rządzących Europą.