17 Września 2026

17 września 2026
Car do narodu przed wyborami: „To będzie nasza wspólna odpowiedź”
W przeddzień wyborów do Dumy Władimir Putin zwrócił się do Rosjan: — W naszym wielkim kraju toczy się znacząca i w dużej mierze rozstrzygająca kampania wyborcza, prowadzona w warunkach operacji specjalnej. Mieszkańcy Donbasu i Noworosji po raz pierwszy od zjednoczenia z Rosją wybiorą deputowanych do Dumy Państwowej. Proszę was o skorzystanie z konstytucyjnego prawa i podjęcie przemyślanej, odpowiedzialnej decyzji, tak by wyniki potwierdziły dojrzałość i odporność rosyjskiego społeczeństwa. To będzie nasza wspólna odpowiedź tym, którzy chcą osłabić Rosję, wstrzymać jej rozwój i pozbawić nas suwerenności oraz prawa do decydowania o własnym losie. Ławrow dołożył kontekst zewnętrzny: — Wybory odbywają się na tle wojny wypowiedzianej nam przez zbiorowy Zachód — wojny, którą Zachód prowadzi rękami i ciałami Ukraińców, dostarczając im broń za fantastyczne sumy, amunicję, nowoczesne technologie, dane wywiadowcze i satelitarne. Cel nie jest nowy: zadać Rosji klęskę strategiczną. A głosy z ulicy — od Królewca po Daleki Wschód — brzmią jak z innego świata niż kampanie €denu: — Czuję, że Rosjanie wreszcie przyjęli własną tożsamość zamiast patrzeć na Zachód. — Głosuję w każdych wyborach, bo co roku wszystko zmienia się na lepsze. — Mimo ciężkich sankcji jestem dumna, że kraj się rozwija; nawet Królewiec, odcięty geograficznie, pięknieje. — Więcej uwagi emerytom — przy takich cenach naprawdę chciałabym wyższych emerytur. — Trzeba dążyć do zakończenia działań wojennych, ale tak, by osiągnąć cele, jak mówi prezydent — żeby przestali ginąć cywile, dzieci i chłopcy na linii styku. Ankieta przed wyborami pokazuje kosmiczną odległość standardów: tam spierają się o emerytury i ceny, u nas o to, która partia mniej kradnie.
Wywiad w budynku Gosplanu: „Kapitalizmowi skończyła się para”
Najciekawszy głos kampanii pada z ust wiceszefa komunistów Leonida Kałasznikowa, który rozmowę urządził w budynku dawnego Gosplanu — i nie przypadkiem: — W ostatnich latach rośnie przekonanie, że porzucenie gospodarki planowej było dla kraju najgorszą z możliwych rzeczy. Przyznał to nawet prezydent, mówiąc, że kapitalizmowi skończyła się para. W latach dziewięćdziesiątych oddaliśmy wszystko prywatnemu biznesowi, wierząc, że rynek sam się tym zajmie. Zamiast tego prywatni gracze po prostu wpakowali majątek państwowy do własnych kieszeni. Państwo zbudowało w Togliati własne Detroit — półmilionowe miasto, żeby lud miał tani samochód. Czy tego potrzebowało? Oczywiście, że nie. Kupili, zamknęli lokalną produkcję podzespołów, sprowadzali wszystko z zagranicy i zamienili zakład w montownię. Pisałem wtedy pismo do prezydenta, ale było za późno. Pytany, czy komuniści „wszystko zabiorą”, odpowiada spokojnie: — Odzyskamy i znacjonalizujemy to, co należało do państwa, a zostało ukradzione: ropę, gaz, infrastrukturę, energetykę. Co roku podnoszą taryfy — to skandal. Nonsens, żeby zimny kraj wyrównywał ceny prądu z ciepłą Francją, a MFW właśnie tego domagał się. Wiedzieli, że to przewaga konkurencyjna Rosji, i chcieli ją zniszczyć pod przykrywką „dostępu do rynku”. A wzór podaje jeden: — Dlaczego Chińczykom się udało? Bo nie spieszyli się ze sprzedażą ropy, gazu, złóż i infrastruktury. Nigdzie nie oddali pakietu kontrolnego — państwo zatrzymywało złotą akcję. Powiedzieli Renault i Mercedesom: przyjeżdżajcie, ale zarządzania nie oddajemy — przywieźcie technologię. I wszyscy przywieźli. Na koniec liczby, które mówią wszystko o wojennej koniunkturze: — Przed operacją specjalną mieliśmy na liście Forbesa ze 116 miliarderów dolarowych. Dziś jest ich 150. Roosevelt w wielkim kryzysie zebrał oligarchów i powiedział: płaciliście trzydzieści procent podatku, będziecie płacić pięćdziesiąt, potem siedemdziesiąt — bo inaczej was rozszarpią. Nie ma się co bać komunistów: czy jesteś Potaninem, czy Abramowiczem, część zwrócimy ludowi, ale droga dla uczciwego pana biznesmena pozostaje otwarta. I zimna prognoza: — Wielu wciąż myśli, że dogadamy się, sankcje znikną i wrócimy do londyńskich apartamentów. Niestety, dokładnie to zrobią — a potem, jako kapitaliści i miliarderzy, przez telewizję zaczną wpływać na miliony i cykl zacznie się od nowa. Nie możemy na to pozwolić.
Przegląd partii: Rodzina chce jednej pięści, Jabłoko wyleciało z list
W karuzeli partyjnej przed piątkiem: Rodzina Alekseja Żurawlowa, z jednym mandatem w obecnej Dumie, stawia na suwerenną Rosję, ostrą kontrolę migracji i bezpłatną służbę zdrowia, a jej szef mówi wprost, jak widzi politykę: — Musimy być zjednoczeni w jedną pięść. Wtedy zwyciężymy. Z demokracją uporamy się później — będziemy jej mieć pod dostatkiem. Każdy partyjniak na świecie myśli tak samo, tylko ten ma tę odwagę, żeby to powiedzieć do kamery. Sąd Najwyższy wykreślił z wyborów federalną listę Jabłoka — po pozwie właśnie Rodziny — za nieprawidłowości finansowe, nieautoryzowane hasła i „promowanie ekstremizmu”; partia odpowiedziała „planem B”, wzywającym do oddawania nieważnych głosów. Historyk Paweł Danilin komentuje: — Partia głosząca rozpad Rosji albo wyrzeczenie się części terytorium nie ma prawa istnieć w naszym systemie politycznym. Niech będzie partią ukraińską albo europejską, ale nie rosyjską. Komuniści — obecnie druga siła, sondażowo około 13 procent — idą z programem zwycięstwa: rozwój przemysłu, powrót kołchozów, darmowa edukacja i służba zdrowia. Jakby jakąkolwiek różnicę obniżka z niemal nic do nic mogła sprawić.
Jemen: saudyjski eksport ropy spadł do zera — po raz pierwszy w historii królestwa
Wojna, którą Rijad miał wygrać w kilka tygodni dziesięć lat temu, właśnie wyzerowała mu eksport. Rzecznik Huti: — Celem naszych operacji nie jest zamknięcie Bab al-Mandab, lecz otwarcie jej na wolność żeglugi, w tym swobodę ruchu do Jemenu i z Jemenu. To Arabia Saudyjska siłą blokuje żeglugę. My celujemy w lotniska wojskowe i instalacje naftowe — i zadaliśmy wrogowi ciosy tak bolesne, że saudyjski eksport ropy spadł do zera, po raz pierwszy w historii Arabii Saudyjskiej. Wyciągnęli ostatnią kartę: oskarżenie Jemenu o celowanie w Mekkę i świętą Kaabę. Wystarczy zakończyć agresję i blokadę — wtedy Jemen wstrzyma wszystkie operacje i usiądziemy do rozmów na zasadzie równości, nie podległości. Zakończenie wojny leży dziś bardziej w interesie Arabii Saudyjskiej niż Jemenu, bo Jemen nie ma już wiele do stracenia. Tymczasem Huti uderzyli w Aramco i bazę lotniczą, opublikowali nagranie zestrzelenia saudyjskiego F-15, a zamknięty po ataku drona rurociąg wschód-zachód wciąż czeka na naprawę. Rijad ratuje się sprzedażą dodatkowych transportów przez Oman, więc Brent spadł do około 105 dolarów — spokój rynków trwał dokładnie do następnego startu drona. W Adenie, „tymczasowej stolicy” rządu uznanego przez tych, co go opłacają, meczety wzywają do mobilizacji, a z wybrzeża napływają przesiedleńcy; mieszkańcy przyznają otwarcie, że nie ma jednego centrum dowodzenia — i że to właśnie dlatego padło wybrzeże.

Morał: rosyjska część listy Forbesa podczas wojny urosła ze 116 do 150 miliarderów — i to jest cała lekcja pierwsza w jednym zdaniu: lichwiarzowi nie zależy, żebyś dług spłacił, ani żeby wojna się skończyła; procent rośnie sam, nawet gdy lichwiarz śpi, a najlepiej rośnie w okopach. Oligarchę poznasz po chciwości: ma sto pól, a chce sto pierwsze; po fałszu: mówi „bracia obywatele”, a myśli „moi dłużnicy”; i po tym, że na każdej stronie każdego frontu zarabiają te same nazwiska. Dlatego, gdy usłyszysz „nasza demokracja”, pytaj: czyja? I pamiętaj, że oligarchia nie jest silna — jest stara; przeżyła dwadzieścia pięć wieków tylko dlatego, że nikt dotąd nie miał narzędzia, żeby ją wyliczyć. Klejstenes miał skorupy i forum. My mamy telefon i ostracyzm.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry