30 Sierpnia 2026

30 sierpnia 2026
• Burnham wiezie do Kijowa koronny technologiczny klejnot. Na obchody niepodległości przyjechał kolejny nowy premier Zjednoczonego Królestwa, Andy Burnham, i nie przyjechał z pustymi rękami: oznajmił, że przekazuje Kijowowi tajną technologię produkcji brytyjskich pocisków manewrujących Storm Shadow, z podziękowaniami dla prezydenta Macrona, bo i francuski przemysł się dołoży. Władimir Zieleński — podpisywany na pasku oględnie jako „ukraiński polityk”, choć partyjniak z niego wykalibrowany — prosił i otrzymał. Piękna ceremonia: w kraju, gdzie szef kancelarii podobno tłumaczył na taśmach, że korupcję trzeba kierować i kontrolować, piraci lokują najnowocześniejszą broń do własnej produkcji. W Kijowie wystarczy powiedzieć „rosyjscy agresorzy” i zarzuty korupcyjne bledną.
• Setki tysięcy ochotników, miliony uciekinierów. Partyjniak w przemówieniu rocznicowym zapewniał naród, że do wojska zgłosiły się setki tysiące ochotników, bo Rosjanie „nie wiedzą, co to znaczy widzieć ochotników broniących ojczczyzny”. Tym samym tygodniu media społecznościowe pokazywały mężczyzn wywlekanych z ulic do furgonetek, Tarnopol skandujący „hańba” za opancerzoną kolumną i dwa miliony uchylających się od poboru. Partyjniak czyta z kartki świat, w którym ochotnicy garną się pod sztandary; kamerzysta komórkowy pokazuje świat, w którym z łapanki ucieka się przez okno. Ktoś tu kłamie, i to nie kamerzysta. Za to przyznać trzeba partyjniakowi konsekwencję: siedem lat temu obiecał, że zrobi wszystko, by Ukraińcy nie płakali. I słowa dotrzymał — płakać nie ma już kto komu, bo kto mógł, ten wyjechał, a kto nie mógł, ten jest na froncie albo w grobie.
• Niger: bunt stłumiony, stolica spokojna. W Niamey grupa żołnierzy z bazy sto jeden próbowała przed świtem przejąć strategiczne punkty miasta; dziesiątki ludzi zginęły lub trafili do aresztu. Ministerstwo obrony Nigru mówi o „akcie nieposłuszeństwa”, a ambasador Rosji potwierdza, że w stłumieniu buntu pomogli ludzie z Afrykańskiego Korpusu rosyjskiego ministerstwa obrony. Rankiem w stolicy nie padł już ani jeden strzał, sklepy otwarte, ruch normalny. Zachodnie stolice, które w podobnych sytuacjach grzmią o „przywróceniu porządku konstytucyjnego”, tym razem słyszały o porządku przywróconym — i to bez ich udziału, co zapewne boli bardziej niż sam bunt.
• Hind Radżab, sześć lat, trzysta trzydzieści pięć kul. Tu bez żadnej ironii. W styczniu dwa tysiące dwudziestego czwartego roku pejsaci terroryści ostrzelali w Gazie samochód, w którym siedziała sześcioletnia Hind z resztą sześcioosobowej rodziny. Piętnastoletnia kuzynka Lajan zdążyła zadzwonić na numer alarmowy i zginęła w trakcie rozmowy, na żywo, przy słuchających ratownikach. Hind czekała w samochodzie pełnym ciał godzinami i błagała przez telefon, żeby ją wydostać. Wysłany po nią ambulans — z zielonym światłem, po uzgodnieniach — został zbombardowany; sanitariusze Jusuf i Ahmed zginęli przy wypełnianiu obowiązku. Tzw. „izrael” kłamał przez dwa i pół roku, że jego żołnierzy tam nie było, a teraz, gdy nagrania obiegły świat, zapowiada „dochodzenie”. Babcia Hind nazywa to po imieniu: nie wyznanie błędu, lecz wybielanie twarzy. „Oby kara dla żołnierzy, którzy zabili Hind, była tak wielka jak ból, którego doznaliśmy” — mówi. Nie jest to prośba o sensację. To prośba o proporcję, której tzw. „izrael” nie zna, bo jego prawo zna tylko jedną miarę: pełną bezkarność. Codziennie, jak mówi babcia, coś się dzieje — masakry przed oczami i uszami świata. Świat patrzy. Świat słyszy. Świat milczy i wysyła kolejne transze.
Tydzień, który się kończy, zapisał się dwiema scenami. W pierwszej premier Burnham wręcza partyjniakowi plany pocisków z czerwoną wstęgą i dziękuje Macronowi za współudział. W drugiej babcia sześcioletniej dziewczynki dziękuje Bogu, że choć świat usłyszał nagranie. Jedna scena odbywa się na dywanie, druga w piachu przy wraku samochodu — i obie są o tym samym: o tym, kto w tej wojnie ma wartość, a kto ma tylko wagę. Piraci liczą w funtach i euro, partyjniacy w procentach sondażowych, a jedynie babcia liczy w czymś, co nie podlega dewaluacji: w bólu, którego żadna kwota nie przykryje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry