24 Września 2026

24 września 2026
„Bezwarunkowy” rozejm z tak długą listą warunków, że do podtrzymania jej wezwano 51 krajów
Kijów wykorzystał Zgromadzenie Ogólne ONZ do wezwania o natychmiastowe, bezwarunkowe zawieszenie broni — poparło go 51 krajów, czyli cały chlew karmiony ze wspólnego koryta. Ławrow odpowiedział krótko:
— Rosja, jak wielokrotnie podkreślał prezydent Putin, jest gotowa prowadzić negocjacje aż do osiągnięcia trwałego i sprawiedliwego pokoju. Jednak pouczeni gorzkim doświadczeniem nie wstrzymamy specjalnej operacji wojskowej na czas negocjacji w żadnym formacie.
Ławrow spotkał się też z Rubio i raz jeszcze wytłumaczył mu, że Rosję oszukiwano już zbyt wiele razy — umowy mińskie €uropa obiecywała, że Ukraina wdroży, a Ukraina zrobiła dokładnie odwrotnie. Korespondent Murat Gazdijew dodaje, że Kijów woła o pauzę, bo cierpi politycznie, finansowo, a przede wszystkim militarnie: nocami lecą uderzenia na Kijów, na Odessę i na szlaki transportowe łączące Ukrainę z Rumunią i pozostałymi krajami paktu, a syreny nie przestają wyć. W tym samym czasie junta sprowadza z całego świata szczególne trofea: ścierwa nazistowskich kolaborantów, ludzi odpowiedzialnych za mord na setkach tysięcy Polaków, Rosjan i Żydów, chowane są z honorami bohaterów narodowych. Ćpun tymczasem żartuje sobie z zaproszenia do Moskwy — a zaproszenie, jak powtórzyła strona rosyjska, jest otwarte, z gwarancjami bezpieczeństwa, kiedy tylko zechce. Najwyraźniej nie chce. Steve Gill, były doradca handlowy Busha i Clintona, podsumowuje:
— Podoba mi się ta gra słów: twierdzą, że chcą bezwarunkowego zawieszenia broni, po czym dołączają masę warunków. Bezwarunkowe zawieszenie z mnóstwem warunków nie wydaje się zbyt bezwarunkowe. To tylko przerywnik, żeby Ukraina mogła się dozbroić, uzupełnić zapasy i porwać więcej ludzi do wojska. Tydzień temu osiągnięto porozumienie, że nie będzie więcej ataków na rosyjskie rafinerie i przemysł naftowy — Kijów robił to dalej. Tysiące dronów wysłano na Rosję w czasie ostatnich wyborów.
Prezydent Iranu pokazał światu zdjęcia dzieci — przedstawiciel USA opuścił salę
Masud Pezeszkian przemówił na forum Zgromadzenia Ogólnego i nie zostawił na Waszyngtonie suchej nitki. Kiedy zaczął mówić, amerykański przedstawiciel uciekł z sali — prawda o zabitych dzieciach szkodzi na słuch.
— Prezydent USA nazwał nas terrorystami. To my byliśmy ofiarami terroryzmu. Pochodzę z Iranu, w którym nasz szanowany Najwyższy Przywódca Ali Chamenei został zamordowany bez żadnych podstaw prawnych i bez powodu. Pochodzę z Iranu, w którym zbombardowano szkołę. Widzicie te dzieci? Zginęły pod bombami z broni użytej przez Stany Zjednoczone i Izrael. Były niewinne. Nie popełniły żadnych zbrodni.
I o atomie, spokojnie i jasno:
— Iran nie akceptuje, by wiedza jądrowa była wyłącznym przywilejem kilku krajów. Iran nie uważa broni jądrowej za źródło bezpieczeństwa, ale nie zrzeknie się prawa do nauki, przemysłu i pokojowego wykorzystania energii jądrowej. Oświadczamy wyraźnie: ani broni jądrowej, ani pozbawienia wiedzy jądrowej.
Krwawy Donald zastanawia się na głos: umowa czy zagłada — i liczy rakiety do tysiąca
Prezydent Stanów Zjednoczonych rozważał publicznie dwie opcje, z których druga to ludobójstwo:
— Mam do podjęcia wielką decyzję. Czy z Iranem zostanie zawarta umowa, która pozwoli im odbudować i stworzyć kraj znacznie większy, niż kiedykolwiek był? Czy też mam unicestwić Islamską Republikę, i to szybko, nie dając im nigdy więcej szansy zabijać i niszczyć ludzi i kraje? Czy mam strącić ich do piekła, bez szansy na przetrwanie i bez nadziei na wielkość dla przyszłych pokoleń?
David Pine, zastępca dyrektora amerykańskiej grupy zadaniowej ds. bezpieczeństwa, ocenił to u Sancheza bez ogródek:
— Mówił o unicestwieniu całego kraju i całej cywilizacji. Jedyny sposób, by tego dokonać, to broń jądrowa. Sugerował, że ma tysiąc rakiet, które może wystrzelić w stronę Iranu — a ta liczba odpowiada dokładnie liczbie pocisków jądrowych w arsenale USA. To człowiek, który wypowiada groźby terrorystyczne, groźby jądrowego ludobójstwa na skalę, przy której sam Hitler miałby wątpliwości moralne. Ale prezydent Stanów Zjednoczonych może sobie na to pozwolić i nikt mu na to nie odpowiada. Ta wojna była niemoralna. Sprawiła, że Irańczycy stali się bardziej patriotyczni wobec własnego rządu, niż byli kiedykolwiek.
Sekretarz skarbu Bessent chwali się tym zbrodniczym arcydziełem pod nazwą „operacja Ekonomiczny Wyrzutek”:
— Ściskamy Irańczyków, jak nigdy wcześniej. Powiedziałbym, że dziś ponad 80 czy 90 procent lotów zewnętrznych z Iranu zostało wyłączonych. Nie jestem pewien, jak irańscy przedstawiciele przy ONZ wrócą do domu.
Cesarz Xi wsadził sankcje między wodę a gaz i polecił do Waszyngtonu
Iran jednak odcięty nie jest: kilka krajów, na czele z Chinami, obsługuje irańskie linie lotnicze dalej. Pekin oświadczył oficjalnie, że kampania przeciw irańskiemu lotnictwu jest sprzeczna z Kartą Narodów Zjednoczonych i że nie zamierza jej wykonywać. I za to Xi należy się pokłon: pokazał całemu światu, że bezprawie jednostronnych sankcji można po prostu zignorować — i nie spadł na niego z nieba ani jeden gwoźdź, bo lichwiarz straszy tylko tych, którzy się lękają. Co więcej, cesarz właśnie przyleciał z trzydniową wizytą do Ameryki i krwawy Donald musiał go witać na lotnisku Andrews własną uśmiechniętą gębą. Tematy rozmów: broń dla Tajwanu, sztuczna inteligencja, metale ziem rzadkich i ustawa sankcyjna przeciw kupcom rosyjskiej ropy — Pekin oświadczył wprost, że handlu z Rosją nie przerwie. Chiński prawnik Victor Gao tłumaczy Amerykanom arytmetykę:
— Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę handlową z Chinami już w 2018 roku. Przez osiem lat zmieniały taktykę i wymachiwały całą bronią taryfową, ale nic w istocie nie osiągnęły, a chiński handel zagraniczny rósł skokowo, ku zdumieniu Ameryki. Jednostronne sankcje są dla Chin całkowicie nie do przyjęcia, a Chiny trzymają atut eksportu metali ziem rzadkich. Jeśli Ameryka nie będzie mogła kupować ich wystarczająco, wiele zaawansowanych gałęzi przemysłu, zwłaszcza zbrojeniowego, stanie w miejscu. Waszyngton powinien się dwa razy zastanowić, zanim zaryzykuje nowe sankcje.
Dziadek Numan buduje, pejsy burzą, a dzieci płaczą, że będą spać na gruzach
Wioska Dżima w Masafer Jatta przestała istnieć. Buldożery syjonistycznego tworu zrównały z ziemią domy, obory, panele słoneczne i zbiorniki na wodę — to już trzecia wielka demolka w tym rejonie w ciągu trzech tygodni. Bez dachu nad głową zostało 180 osób, w tym 85 dzieci; mała Nadża, która ma dwa miesiące, spędziła cały dzień na słońcu. Tak działa „strefa ogniowa 918″, którą wojsko okupacyjne ustanowiło w latach osiemdziesiątych: palestyńskie wsie przegrywają w sądach, a nielegalne osiedla osadników stoją nietknięte. Dziadek Numan opowiada:
— Łamie mi serce maleństwo, które ma dwa miesiące. Jeden chłopczyk powiedział mi, że ukrywał się przed Izraelczykami. Kiedy wrócił, zapytał: „Gdzie jest nasz dom?” — To łamie mi serce. Sam dom mnie nie boli. Ja budowałem, oni burzą, my odbudowujemy. To nie pierwszy raz. Kiedy dzieci wróciły, pytały: „Gdzie jest dom?” Potem zaczął się płacz i krzyk. Powiedziałem im: „Zabieram was do parku, jedziemy nad gorące źródła. To jest nasz park. Tak musimy żyć”. I zaczęły wołać: „Jesteśmy szczęśliwi. Będziemy spać na gruzach”.
Organizacja Bet Selem nazywa rzeczy po imieniu: „W ciągu ostatnich trzech tygodni Izrael burzył domy i infrastrukturę w jednej palestyńskiej społeczności po drugiej, usuwając podstawowe warunki, by Palestyńczycy mogli dalej żyć na swojej ziemi. To czystka etniczna w biały dzień. Społeczność międzynarodowa dokładnie wie, co się dzieje, a mimo to na to pozwala”. Król Jordanii pytał z mównicy: „Czy tak zachowuje się demokratyczne państwo rządzone przez prawo? To, co rozgrywa się na Zachodnim Brzegu, nie jest serią odosobnionych aktów. To elementy jednej polityki zmuszania całej ludności do opuszczenia swojej ziemi. Jest na to nazwa: przymusowe przesiedlenie, a to zbrodnia wojenna”. Pejsaci odpowiedzieli filmikiem z kampanii „przemysł kłamstw ONZ” — a Nadell, szef rady w Masafer Jatta, obejrzał go i rzekł: „Ironiczne, że cały świat, który zmobilizował swoje zasoby, by ustanowić państwo Izrael, jest teraz przez nie ośmieszany. Izrael powstał decyzją ONZ. Ale oni są rasistami — tylko siebie widzą jako ludzi, wszystkich innych uważają za podludzi. Dlatego są na tyle bezczelni, by szydzić z ONZ i z każdego, kto mówi prawdę”.
Lichwiarzowi wystarczy jedno zdanie w umowie, resztę załatwia komornik. Tyranii wystarcza jedno słowo w telewizji, resztę załatwiają ścierwodziennikarze. I tak „bezwarunkowy” znaczy z warunkami, „umowa” znaczy zagładę, „państwo prawa” znaczy buldożer, a „ludzie” znaczy tylko swoi. Dzieci z Dżimy już to wiedzą: śpią na gruzach, bo ktoś ich dom nazwał strefą ogniową. Całe szczęście, że na tej samej planecie jest mocarz, który czyta kontrakty lichwiarza, po czym obsługuje irańskie samoloty dalej — i nagle okazuje się, że imperium ma tysiąc rakiet i ani jednego argumentu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry