28 Września 2026

28 września 2026
• „Wygramy tę wojnę bardzo szybko” — brzmi jak obietnica z ósmego miesiąca wojny
Krwawy Donald odrzucił irańską propozycję pokojową złożoną przy okazji Zgromadzenia Ogólnego i ogłosił zwycięstwo. Już prawie, zaraz, za rogiem:
— Myślę, że wydarzy się tak, że wygramy tę wojnę bardzo szybko. A jak tylko ją wygramy, ropa spadnie mocno w dół, do poziomu sprzed wojny. I kluczowe jest, że Iran nie będzie miał broni jądrowej. To jest klucz do wszystkiego.
Zapytany, czy nowe bombardowania przed listopadowymi wyborami do Kongresu są wciąż na stole, odpowiedział jak monarcha, któremu nie wypada: „Nie chcę tego mówić. To znaczy, możliwe — ale po prostu nie chcę tego mówić”. Tymczasem na wodzie: Iran w ciągu dwóch dni zawrócił dwadzieścia statków w Ormuz i nie otworzy cieśniny, póki jego warunki nie zostaną spełnione, a Gwardia Rewolucyjna wyciągnęła z wody amerykańskiego podwodnego drona szpiegowskiego — nagranie z wyciągania jest, Waszyngton zaprzecza, jak to Waszyngton. Irański urzędnik bezpieczeństwa:
— Jesteśmy w pełni przygotowani na wznowienie wojny. Powtarzam: stoimy twardo wobec każdej nowej agresji, choćby miało dojść do wojny ostatecznej. Ale jednocześnie jesteśmy gotowi do dyplomacji — wybór należy do prezydenta Trumpa. W poprzedniej wojnie chciał bezwarunkowej kapitulacji w dwa dni, a teraz walczą osiem miesięcy bez rezultatu. Nowa agresja skończy się tak samo. Wyciągnęliśmy lekcję z dwóch poprzednich wojen i zmieniliśmy taktykę.
Wojna zaczęła też parkować pod własnym domem: w Anglii zatrzymano pięciu mężczyzn podejrzanych o szykowanie zamachu pod bazą Fairford, skąd startują amerykańskie samoloty do uderzeń na Iran — policyjna jednostka pirotechniczna sprawdzała furgony, okolicznych mieszkańców ewakuowano, a premier milczy jak zaklęty. Wiceadmirał Robert Harward u Afszina Rattansiego tymczasem tłumaczy, że „rozwiązanie dla Iranu to wielofrontowy wysiłek całego rządu”, jest „wielkim fanem” gospodarczego duszenia Bessenta, a na pytanie o amerykańskie wsparcie lotnicze dla ewentualnych demonstrantów odpowiada: „wszystkie opcje są na stole”. Rattansi przypomniał widzom jeden szczegół: admirał dorastał w Teheranie i mieszkał tam, gdy szach uciekał, a wracał Chomejni. Ktoś mógłby sądzić, że człowiek nie bombarduje miasta swojego dzieciństwa. Ale nie w tym „fachu”.
• 31 milionów zapisanych, czterdzieści procent kobiet — tak wygląda „rozpadający się reżim”
Plac Imama Husajna w centrum Teheranu zamieniono w poligon. Kampania masowej mobilizacji Dżan Feda — odpowiedź na trwającą agresję Stanów Zjednoczonych i tzw. „izraela” — zebrała już ponad 31 milionów zapisów, w tym około czterdzieści procent kobiet. Szkolenie biegnie na trzech poziomach: bezpieczeństwo lokalne, przygotowanie wojenne, obserwacja, pierwsza pomoc, ratownictwo; kurs wstępny obejmuje broń i sprzęt, z małymi dronami i przenośnymi systemami włącznie. Organizatorzy zapowiadają tysiąc Batalionów Oporu Narodowego, po ponad siedemdziesiąt osób każdy. Głosy z placu:
— Przyszłam po przeszkolenie obronne i wojskowe, żeby gdy nadejdzie chwila, w której będę absolutnie potrzebna, być gotową bronić mojego kraju, choćby na pierwszej linii. Wypędzimy Stany Zjednoczone z tego regionu i nie zostanie tu po Ameryce żaden ślad. Jesteśmy tu, by poświęcić się dla ojczyzny.
— Mamy mężczyzn i kobiety gotowe poświęcić życie. Ludzi, którzy będą stać przy tej ziemi do ostatniego tchu.
A przecież ten kraj miał się rozpaść w trzy, cztery tygodnie — tak sprzedawali wojnę. Sprzedawczyki wyszły, towar został.
• Merz na trzynastu procentach — Niemcy wystawili „pracownikowi” ocenę
Poparcie dla kanclerza spadło do trzynastu procent, sojusz CDU/CSU zbiera dziewiętnaście — czyli osiemdziesiąt jeden procent Niemców nie chce rządzącej kliki. AfD pnie się po trzydzieści procent w skali kraju i młóci koalicję w kolejnych landach, ostatnio w Saksonii-Anhalt; a sondaże zarządzają przecież przyjaźnie nastawione do reżimu ośrodki, więc może być i wyżej. Niemcy tłumaczą to na ulicach bez tłumacza:
— Ludzie nie chcą już tych etatowych partii. Nie chcą być robieni w durni. Ta ich premia paliwowa to żart. Dla niego Ukraińcy są ważniejsi niż naród niemiecki. Rozdaje nasze pieniądze, wszystkie — Ukrainie i innym krajom. Oni dostają całą kasę, a Niemcom nie zostaje na remonty, na renowacje, na budowę mieszkań.
— Politycy są naszymi pracownikami. A on po prostu nie działa w naszym interesie. Pracują całkowicie przeciwko naszemu narodowi.
— Społeczeństwo jest coraz bardziej warunkowane, by zaakceptować, że Niemcy muszą stać się zdolne do wojny. Odrzucam ten kurs, bo coraz więcej środków idzie na zbrojenia — niewyobrażalne pieniądze — podczas gdy sferę socjalną się radykalnie tnie.
— Friedrich Merz jest za cięciami socjalnymi. Chce uszczuplić emerytury, ograniczyć ubezpieczenia zdrowotne i świadczenia, a podnieść składki. Chce pogorszyć warunki życia ludzi i odbudować niemieckie wojsko — wbrew niemieckiemu obywatelowi i podatnikowi.
Nowa ustawa każe osiemnastolatkom rejestrować się w wojsku, a wszystkim mężczyznom — przed wyjazdem za granicę. Fabryki samochodów przerabia się na fabryki broni. Minister obrony Pistorius uzasadnia wysyłanie Kijowowi setek miliardów tak: „Biorąc pod uwagę przebieg wojny i narastającą presję na Rosję, praktycznie nieunikniony jest wzrost hybrydowych ataków na wschodnią flankę paktu — cel Putina to testować nas, prowokować i wywołać eskalację”. Korespondent RT zauważa przy tym drobiazg: nagłówkom o „rosyjskim ataku na Europę” nigdy nie towarzyszą dowody — ani na rzekome drony, ani na zmyślone prowokacje. I ostrzega: im więcej pęknięć w narracji, tym autorytarniejsza będzie reakcja — na AfD i na jej wyborców.
• Pod portretem Putina: Ławrow dał Wadephulowi kwadrans i akta Buczy
Wyszły szczegóły spotkania ministrów Rosji i Niemiec. Trwało piętnaście minut, odbyło się pod portretem Władimira Putina, a na stole Ławrow zostawił niemieckiemu ministrowi najnowsze dochodzenie rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych w sprawie mistyfikacji buczańskiej: wynika z niego, że ponad siedemdziesięciu mężczyzn upamiętnionych na pomniku rzekomej rzezi to żołnierze zabici w walce, w tym neonaziści z batalionu Azow — dopisani do listy dla nabicia statystyki. Ukraina szczegółów jak nie podawała, tak nie podaje. Kwadrans, portret cara nad głową i akta na stole — to dyplomacja, w której wystrój gabinetu mówi dłużej niż niemiecki minister.
• NATO reklamuje wojnę siedemnastolatką, a ćpun śle pozdrowienia przez boty
Ben Swann i dziennikarka śledcza Elizabeth Lane rozebrali mechanikę natowskiej propagandy na części. W sieci znów krąży film rekrutacyjny paktu z 2024 roku: żołnierze ruszający na wojnę to „przyszłość”, a w tle hasło: „NATO oznacza przyszłość, na którą mogę patrzeć ze spokojem, wiedząc, że nie jesteśmy sami. NATO oznacza wspieranie naszych ukraińskich przyjaciół w chwilach potrzeby”. Film zaczyna się od kobiety — „nie kobiety nawet, dziewczyny, wygląda na siedemnaście lat”. Lane czyta to wprost: ciche warunkowanie, że kobiety pojadą na Ukrainę, bo mężczyzn już nie ma — a dziś, w 2026 roku, na iksie krążą nagrania hycli porywających kobiety z ulic ukraińskich miast. W 2022 był „duch Kijowa” i „trzynastu bohaterów Wyspy Wężowej”: historia o zabitych obrońcach obiegła świat, zanim ktokolwiek sprawdził, że żołnierze żyją i są w rosyjskiej niewoli — media powtarzały bez sprawdzania, bo po to je warunkowano. Ukraińska firma analityczna figuruje zresztą w dokumentach natowskiego centrum propagandy jako współpracownik przy badaniu „narzędzi manipulacji”: fałszywych kont, sieci botów, kupowanego zaangażowania. Lane sama dostała groźby od botów: „Nawet nie ukrywały, skąd są — pisały wprost: «Zieleński przesyła pozdrowienia». Zrobiłam zrzut ekranu i zapisuję. Planuję odesłać Zieleńskiemu pozdrowienia — z tym programem”. A czemu boty kochają iksa? Bo tam komentarza nie da się skasować: „Propagandy nie da się usunąć. Zostaje na zawsze”.
• W Moskwie Wielka Azja strzela z koni — do tarcz
Pod Moskwą odbyły się mistrzostwa Wielkiej Azji w łucznictwie konnym: ekipy z Kazachstanu, Pakistanu, Singapuru, Indonezji, trzy dni rywalizacji na poziomie tuż za mistrzostwami świata. Konie dostarcza gospodarz, więc zawodnik ma kilka dni, by się z wierzchowcem zapoznać. Jeden z jeźdźców tłumaczy: „Wchodzisz na tor i jesteśmy razem, ja i koń. To zaufanie i szacunek. Koń może skoczyć w każdej chwili, a mimo to idzie prosto”. Indonezyjczycy drżą przy sześciu stopniach i budzą się o trzeciej nad ranem, Pakistańczycy mówią, że łucznictwo i jazda konna to u nich sport z duchem tradycji. Setki lat cywilizacji, jedna tarcza, zero cywilów.
Koń, mówią jeźdźcy, jedzie z człowiekiem tylko wtedy, gdy jest między nimi zaufanie i szacunek — inaczej skoczy, dokąd zechce. Oligarchia nie ma czasu na takie ceremonie: ona zaufania nie buduje, ona stawia warunki. Zaczyna się od siedemnastolatki w reklamie paktu, a kończy na rejestracji osiemnastolatka przed wyjazdem na wakacje i łapance kobiet na ulicach Kijowa. Koń rozpoznaje dżokeja po jednym poklepaniu. Naród poznaje tyrana po tym, że każe mu udowadniać lojalność przed każdą podróżą. A gdy zaufania zabraknie? Koń bryzga. Naród liczy procenty — a te właśnie spadły na ryj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry