27 Września 2026

27 września 2026
• „Nagromadziliśmy tyle broni, że nie ma gdzie jej położyć — a, obiecaliśmy przecież zaatakować Rosję”
Ławrow podsumował tydzień w Nowym Jorku konferencją, na której €ropa dostała swoją prognozę:
— Nie mamy zamiaru iść na wojnę z Europą. To kompletny nonsens. A jednak to Europa przygotowuje się do wojny z nami. Codziennie potwierdzają, że najpóźniej do 2030 roku Europejczycy muszą być gotowi. To może stać się samospełniającą się przepowiednią, bo właśnie pompują ogromne sumy w produkcję broni. W pewnym momencie jakiś awanturnik — a w tych klikach ich nie brakuje — powie: „Chłopcy, nagromadziliśmy tego tyle. Co z tym zrobimy? Nie ma gdzie położyć. A, tak się składa — obiecaliśmy zaatakować Rosję”. To jest scenariusz, w którym oni zaatakują.
Do tego rachunek za Kijów, złożony u samego źródła: „Administracja Trumpa zawsze mówi: rozumiecie przecież, Ukraina to wojna Bidena, nie nasza. W Anchorage zrobiono krok, by usunąć Ukrainę z równania. Przyjęliśmy to, co zaproponował prezydent Trump — ale Zieleński odmówił. A potem na czerwcowym szczycie Macron dumnie oświadczył dziennikarzom: «Pochowaliśmy Anchorage, teraz Ameryka jest z nami». Cóż, nie do Macrona należy ten osąd. To Ameryka decyduje”. Garland Nixon, weteran amerykańskiego radia i telewizji, dopowiada, czego Ławrow dyplomatycznie nie dopowiedział: „Europejczycy mają długą, historyczną kartotekę kolonialnych apetytów na Rosję — na kraj bogaty w surowce. Jak słabną gospodarczo, to bardziej szukają okazji, by te zasoby po prostu ukraść. Wymyślają puste i absurdalne argumenty o zagrożeniu, ale w gruncie rzeczy chodzi o chciwość i kolonializm”. Oligarchę poznasz po chciwości.
• Ławrow wręczył Niemcowi dokument o sfabrykowaniu Buczy — tamten przykrył go notesem
Spotkanie bilateralne Ławrowa z niemieckim odpowiednikiem nie było, delikatnie mówiąc, produktywne. Rozmawiali m.in. o żegludze na Morzu Czarnym, a potem rosyjski minister wręczył Niemcowi dokument pokazujący, jak zachodnie media sfałszowały wydarzenia w Buczy, by zdemonizować Rosję — z tytułem celnie nawiązującym do Goebbelsa i jego szkoły oszustw usprawiedliwiających agresję. Niemiecki minister sprawiedliwie się zawstydził: przykrył dokument notesem i ani go nie przyjął, ani nie odpowiedział. Moment, który powiedział wszystko. Ławrow zapytał też publicznie sekretarza generalnego ONZ o podwójne standardy:
— Gdy pytacie o Grenlandię i amerykańską chęć jej przejęcia, mówicie: Karta ONZ, rezolucje Zgromadzenia Ogólnego, integralność terytorialna Danii i prawo Grenlandczyków do samostanowienia. Zapytałem pana Guterresa, dlaczego opcja samostanowienia nie jest nawet wymieniana w kontekście Ukrainy. Odpowiedział, że długo nad tym myśleli i uznali, że to dwa różne przypadki. A czym się różnią?
Odpowiedź sekretarza generalnego pozostaje w przygotowaniu — od dawna i na zawsze.
• Brytyjska klika straszy wojną z fotela i zapowiada kryminał za odmowę marszu
Do programu GB News zaproszono byłego doradcę Tony’ego Blaira, Paula Richardsa, i obaj prowadzącym urządzili probierz tyranii w wydaniu wieczorowym komentując słowa Jacoba Rees-Mogga, że Brytyjczykom może przyjść „wypełnić obowiązek”, a nawet umrzeć, a ci, którzy by nie chcieli, trafią do więzienia:
— Musielibyśmy kilka osób pozamykać. Prorosyjskie głosy, ludzi mówiących, że nie ma żadnego zagrożenia, żeby nie iść na wojnę — musielibyśmy ich pozamykać. Zawiesiliśmy przecież habeas corpus w czasie wojen napoleońskich. I za ustawy o obronie królestwa również. Więc musielibyśmy sięgnąć po takie środki — i przyjrzeć się poborowi.
Telewizja Sky poszła dalej i puściła „grę wojenną”, w której zhańbiona była premier Szkocji Nicola Sturgeon wespół ze zhańbionym Michaelem Govem grali premierów Wielkiej Brytanii w scenariuszu rosyjskiego uderzenia. Wynik symulacji: masowa niezdolność do walki z kimkolwiek, a co dopiero z największą potęgą jądrową świata. W tle cichutko wpełza ustawa, która dzieci z obozów kadetów zamieni w rezerwistów — od razu do wysłania na front. Brytyjska debata publiczna toczy się dziś wokół pytania, czy warto umierać za króla Karola, Andy’ego Burnhama, Rees-Mogga i Borisa Johnsona — ochotników jakoś niewiele. Komentatorzy konstatują sucho: kliki, które zalewają Ukrainę gotówką i podpierają dyktaturę Zieleńskiego, same ginąć nie będą — najwyżej dostaną rolę w serialu.
• Duma: 349 z 450 mandatów i rekordowa frekwencja — a ćpun wciąż nie może zorganizować wyborów, bo „wojna”
Ostateczny podział mandatów: do Dumy wchodzi sześć partii i czterech niezależnych, Jedna Rosja bierze 349 z 450 miejsc, frekwencja rekordowa — prawie 60 procent, ponad 67 milionów głosujących, w tym Rosjanie za granicą. Wybory przeprowadzono w pierścieniu sankcji i presji, co czyni tę kampanię najbardziej skomplikowaną organizacyjnie w historii współczesnej Rosji. Głosowali też ludzie na Donbasie. Współzałożyciel francuskiego kanału politycznego komentuje:
— To wielki policzek w twarz wszystkim przywódcom krajów zachodnich. Latami powtarzali, że Putin to dyktator, że w Rosji nie ma demokracji, że siedzi na Kremlu samotnie i decyduje za wszystkich — a te wybory pokazują dokładnie odwrotnie. Ten kraj zorganizował wielkie wybory w czasie wojny, gdy całe NATO jest w nią zaangażowane przeciw Rosji. A Zieleński twierdzi, że nie może przeprowadzić wyborów, bo wojna? Oczywiście, że może — ale boi się stanąć przed własnym narodem, bo wie, że przegra, straci władzę i straci pieniądze, które zdobył dzięki wojnie. Wszyscy wiedzą — NABU samo powiedziało — że on i jego kumple kradną. Im dłużej trwa wojna, tym więcej zarabia.
Wybory same z siebie nie czynią jeszcze rządu ludu — ale nawet ten prosty obrzęd urny jest dla ćpuna nie do przejścia, bo urna liczy, a on potrafi tylko pobierać.
• Cesarz Xi odjechał, a jego wiceprezydent powiedział w ONZ, jak brzmi pokój
Po trzydniowej wizycie cesarza w Ameryce wiceprezydent Chin przemówił na forum Zgromadzenia Ogólnego:
— Powinniśmy urzeczywistnić wizję wspólnego, wszechstronnego, opartego na współpracy i trwałego bezpieczeństwa. Odrzucić mentalność zimnej wojny i konfrontację bloków, załatwiać różnice i spory przez dialog i konsultacje. Odejść od egoistycznej mentalności wyższości wobec innych. Wzmacniać głos globalnego Południa, by był lepiej słyszany.
Z rozmów w Waszyngtonie wiadomo tyle: taryfowe zawieszenie broni przedłużono do stycznia i na tym koniec. Impas jest tam, gdzie był — metale ziem rzadkich. Amerykański kompleks zbrojeniowy ma uszczuplony arsenał po wojnie z Iranem i domaga się luzowania chińskich kontroli eksportowych, a Pekin odpowiada krótko: nie sprzedamy wam minerałów, których użyjecie przeciw nam i naszym sojusznikom. Dolarowy drukarz zaproponował trójstronne rozmowy o kontroli zbrojeń z Rosją i Chinami — komentatorzy tłumaczą mu arytmetykę: USA i Rosja mają po ponad pięć tysięcy głowic, Chiny znacznie mniej, więc Pekin usiądzie do stołu, gdy dorówna. Kontrola zbrojeń według lichwiarza: najpierw oddaj kość, potem pogadamy.
Ławrow straszy, że w europejskich klikach znajdzie się awanturnik, który spojrzy na pełne magazyny i zapali lont. Oligarchia już dawno wpisała ten termin do kalendarza — 2030, rata ostateczna, do zapłaty żywym towarem. A kozły ofiarne hoduje się z wyprzedzeniem, jak fundusz amortyzacyjny: Ulsurva Albrecht dostała Europę do zajechania i Pfizera na męża, a gdy przyjdzie co do czego, wymieni się ją na pionka pokroju rudego Donalda, jak wymienia się wadliwą część tuż przed katastrofą — bo wszystko trzeba na kogoś zwalić, jak zwaliło się na Hitlera i niedługo na Zieleńskiego. Morganowie tego świata nie dają władzy idiotom — dają im tylko wystarczająco dużo liny. Narody Europy nie potrzebują kalendarza wojen. Potrzebują kalendarza ostracyzmów: raz w roku jedno imię na skorupie i awanturnik wylatuje razem z magazynem…

1 komentarz do “27 Września 2026”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry