Dziś redakcja RT relacjonuje akcję mosadu o kryptonimie „cudowny izrael i naród wy.rany“. Jak każdy chuj pokazujący obrzezaną główkę do kamery, jest podpisany jako były szef komórki i z uśmiechem, wesoło, jak po głębszym zachwala terrorystyczne praktyki, wspomina z nostalgią akcje swoich kolegów z 11 września 2001 i z Czeczenii. Porównuje efekt propagandowy perfekcyjnie przygotowanej akcji nastraszenia grupy młodziaków z jakichś zgrupowań tzw. „izraelskich” sił okupacyjnych, lub i samego mosadu. Chuj wie. Dwóch pilotów odegrało scenkę z nagłą utratą wysokości o 10% w połowie lotu. Nad bezpieczeństwem akcji czuwali przebrani za starszych pasażerów psychologowie, instruktorzy i nadzór z ministerstwa hasbary, czyli propagandy a na zakończenie stery przejął „przypadkowo“ obecny na pokładzie „kapitan cudowny żyd“. Wybory idą, „demokracja“ w „państwie żydowskim“ kwitnie, tańczy i śpiewa sprośne piosenki.
Rachel Marsden z przekąsem opowiada o naiwnych francuskich dzieciakach podpuszczanych do wysuwania absurdalnych żądań pod adresem gwałconego od dzieciństwa przez udającego żonę Michaela znanego, jako Brigitte – Emmanuela Macrona.
Niemiecka młodzież też protestuje, tyle, że sprawia wrażenie bardziej ogarniętej, bo nie podobają im się skojarzenia planowanego poboru ze wschodem i frontem. Słusznie kojarzą to z wojennymi interesami oligarchii i jej przedstawicielam, co wyrazili m.in. hasłem tłumaczonym wolno na polski: „Merz wypierdalaj na front wschodni“, gdzie widzieliby również Ulsurvę. Choć to jedyne powiązania z oligarchią, które widzą – dobre i to.