2 Września 2026

2 września 2026
• Rekiny imperializmu i ich zęby. Car Rosji na konferencji prasowej w Biszkeku odpowiedział na pytanie, czy Zachód przypomina orki. Cytujemy w całości: „Orki to oczywiście groźne drapieżniki, ale inteligentne zwierzęta. Co do zbiorowego Zachodu — jeszcze w czasach sowieckich nadano im określenie aktualne do dziś: rekiny imperializmu. Jeśli ktoś spróbuje nas ściągnąć w dół łańcucha pokarmowego i pożreć, może przy tym stracić zęby. Rosja jest do tego gotowa.” Zapytany przez korespondenta RT, czy brytyjskie zakłady zbrojeniowe na terytorium Wielkiej Brytanii mogą stać się celami, odrzekł krótko: „to tajemnica, tajemnica wojskowa” — a instalacje na Ukrainie, brytyjskie czy jakiekolwiek, potwierdził jako legalne cele. Amerykański dziennikarz John Varoli dopowiada resztę: Zachód już toczy wojnę z Rosją — pieniędzmi, wywiadem satelitarnym i piractwem na pełnym morzu — i gra w to, że czerwone linie nie istnieją. Otóż istnieją; tyle że były przekraczane bez reakcji, więc NATO uznało, że można wszystko, byle oficjalnie walczyła Ukraina. Varoli dodaje: „tajemnica wojskowa” znaczy tyle, co płonące w ostatnich tygodniach „parki przemysłowe” we Włoszech, Brytanii i Polsce. Zbieg okoliczności? Być może. Zęby rekina też kiedyś wydawały się zbiegiem okoliczności.
• Wowa grozi samolotom pasażerskim, po czym idzie po pieniądze. Władimir Zieleński oznajmił, że każda linia lotnicza przelatująca nad Rosją jest „całkowicie niebezpieczna”. Putin odpowiedział bez ogródek, również w całości: „Jeśli to zostało powiedziane głośno, to jest to roszczenie do terroryzmu państwowego. A oni proszą nas o wznowienie rokowań, proszą o spotkania. Z terrorystami się nie negocjuje. Po drugie: jeśli, broń Boże, takie tragedie się wydarzą, znajdziemy sposób odpowiedzi. Niech nikt w to nie wątpi.” Varoli przypomina, że terrorystyczna taktyka Kijowa trwa od wiosny 2014 roku, gdy zaczęto bombardować Donbas, a autobusy, bloki i markety są w niej codziennością. Pół godziny po groźbie pod adresem cywilnych awionetek partyjniak zażądał dziewięciu miliardów tu, siedmiu tam — świeżo po dziewięćdziesięciu z Brukseli. Zachód wystawia mu czek in blanco, a on wie, że może przychodzić po więcej, bo więcej zawsze dostaje.
• Lipsk: dron, którego nikt nie widział, i szefowa dyplomacji, która widziała wszystko. Berlin oskarżył Moskwę o atak dronem na ukraiński samolot transportowy An-124 w porcie lotniczym Lipsk — czwartego sierpnia, tyle że opinia dowiedziała się o tym dopiero teraz. Niemcy zamykają rosyjski konsulat w Bonn i Dom Rosyjski w Berlinie, zaostrzają kontrole, wzywają ambasadora. Putin odpowiada: sprawę zmyślono, a „dowody” podrzucono; kanclerz Merz nie cieszy się zaufaniem obywateli, bo handluje interesami narodowymi, firmy zamykają się, ludzie tracą pracę — i potrzebna jest agresywna Rosja jako wyjaśnienie wszystkiego. Car przypomniał Nord Stream: Niemcy oskarżały Rosję o wysadzenie własnego biznesu, a „wystarczyłoby nacisnąć guzik i gaz znów płynie — nie mają odwagi przez amerykańskie sankcje”. Wisienką jest występ Kai Kallas, która zdążyła „przybić” winę Rosji jeszcze zanim Niemcy cokolwiek ogłosili — cytat: „Rosja jest również… no, teraz łączę to bezpośrednio, ale… niech Niemcy powiedzą, co za tym stoi”. Najpierw wyrok, potem oględziny miejsca zbrodni. Rosyjski wywiad zauważa sucho: śledczy w Berlinie „z charakterystycznym profesjonalizmem” badają też trop ukraiński — pytanie, czy starczy im woli politycznej, by go ogłosić. Donald Tusk, premier i rudy Donald numer dwa, rzucił się na X z deklaracją: „Polska, państwa bałtyckie, Rumunia, a teraz Niemcy. Rosja eskaluje napięcia w całym regionie. Nie damy się zastraszyć”. Stubb zawtórował o „znajomości rosyjskiego scenariusza”, Rutte obiecał „żelazne zaangażowanie”. Jedyny twardy dowód na dziś: dowód jest, ale go nie ma, a szefowa dyplomacji €denu potwierdziła go przedwczoraj.
• Wesele w Sirik: cztery pociski w dom pełen gości. Krwawy Donald uderzył w Iran drugi dzień z rzędu. W prowincji Hormozgan, w mieście Sirik, cztery pociski trafiły w dom, w którym trwało wesele — ponad sześćdziesiąt rannych, w tym dzieci, szpitale przeciążone. Kobieta, która przeżyła: „Ręce i nogi mi się jeszcze trzęsą. Nie wiadomo, ilu ludzi było w domu i ilu jest pod spodem. Ten dom nie jest w pobliżu żadnego obiektu wojskowego. Jakby idealny cel: cztery rakiety w dom weselny.” Uderzono też w Chabahar, Bandar Abbas i lotniska. Odpowiedź Teheranu: salwy na amerykańskie bazy w regionie; komunikat irańskich sił zbrojnych mówi o znacznej liczbie zabitych i rannych amerykańskich dowódców i żołnierzy i zapowiada, że operacja potrwa, aż Amerykanie pożałują swoich zbrodni. Krwawy Donald w Białym Domu grzmi: „Jak odpowiedzą, dostaną mocniej. Są szaleni i głupi. Próbowali odbudować radar, bo nic nie widzą. Czekaliśmy, aż prawie skończą, i wtedy uderzyliśmy.” Mądrość stanu w czystej postaci: najpierw niech wróg odbuduje, potem zbombardować, potem ogłosić, że umowa z nim nie jest warta papieru. Były analityk Pentagonu Michael Maloof domyka obraz: ponad tuzin amerykańskich baz w Zatoce bezużytecznych, kwatera główna Piątej Floty w Bahrajnie zamknięta i szuka nowego domu — podobno Diego Garcia, trzy tysiące kilometrów od frontu. Tak wygląda „kontrola nad cieśniną”.
• Władywostok: pięć tysięcy gości i żadnego ultimatum. Wschodnie Forum Ekonomiczne zebrało ponad pięć tysięcy uczestników z ponad siedemdziesięciu krajów, z prezydentem Indonezji na czele. Panel o ASEAN i planie do trzydziestego roku: energetyka, handel, inwestycje. Gość z Filipin tłumaczy pragmatykę regionu: bądźmy przyjaciółmi wszystkich, Rosja jest w Azji od trzydziestu pięciu lat partnerem dialogu, Filipiny od pięćdziesięciu — nikogo nie wykluczamy. Podczas gdy €den zamyka konsulaty i wzywa ambasadorów, Azja otwiera panele i podpisuje plany. Ktoś tu handluje, a ktoś handluje strachem — i obaj nazywają to polityką.
I na koniec propozycja dla Berlina, skoro dowody w sprawie drona są tak tajemnicze, że nawet ich nie widać: niech Bundestag losuje spośród obywateli komisję śledczą na rok, z dietą równą średniej pensji i zakazem członkostwa w radach nadzorczych koncernów zbrojeniowych przez dziesięć lat po kadencji. Jeśli komisja stwierdzi, że winna jest Rosja — przyjąć wynik z pokorą. A jeśli stwierdzi co innego, to dopiero okaże się, po co śledztwa utajniano tak starannie, że nawet Kallas musiała je zdradzić, zanim się zaczęło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry