4 września 2026
• Kaplunow, torby sportowe i strzelec sprzed czterech lat. Afera SBU kontra HUR nabiera rumieńców szpitalnych. Stepan Kaplunow, zastępca dowódcy neonazistowskiego „Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego” przy wywiadzie wojskowym, opowiada, jak to dwudziestego trzeciego sierpnia porwała go SBU, przesłuchiwała trzy doby z użyciem tortur i kazała obciążyć kolegów współpracą z FSB, a w jego mieszkaniu pojawili się funkcjonariusze z wielkimi torbami sportowymi — zapewne pełnymi „dowodów” do podrzucenia. Puszczono go po „przyznaniu się”, po czym wyszedł i odwołał wszystko. Strzelanina w środę wybuchła przy przeszukaniu jego mieszkania, gdy HUR ruszył sprawdzić, co wyprawia konkurencja. Deputowany Rady twierdzi, że pierwszy strzał oddał funkcjonariusz SBU, który w dwudziestym drugim roku zabił w centrum Kijowa negocjatora stambulskiego Denisa Kirejewa — i, jak się rzekło, nadal pełni służbę. Zieleński zapowiedział zwolnienia zastępców szefów obu służb. Reasumując: aparat, który miał bronić państwa, broni własnych koryt, a kłamstwo ma tam status dokumentu urzędowego — ważnego do czasu, aż właściciel wyjdzie na wolność.
• Kijów liczy oszczędności, Bruksela liczy ustawy, a liczby się nie spotykają. Rada nie uchwaliła pięciu ustaw antykorupcyjnych, choć zawisły na nich dwa miliardy euro z U€. Rząd znalazł za to „siedemdziesiąt miliardów oszczędności”, które pójdą na obronę — szkoły, szpitale i świadczenia ustąpią miejsca okopom, bo obrona pożera już sześćdziesiąt procent budżetu przy dwudziestu siedmiu miliardach dolarów dziury. Deputowana z opozycji odkrywa kuluary: głosowanie pokazało, „kto jest przeciw walce z korupcją”, a dzień później premier zwołał liderów frakcji z informacją, że brakuje trzech czwartych finansowania i trzeba przyjąć czterdzieści jeden ustaw. Tymczasem na taśmach NABU gra dalej: walizka „jak do laptopa, ale owinięta”, w środku milion, oddane 1,6 miliona; czterysta tysięcy dla Mudrej; Range Rover za sto dwadzieścia tysięcy euro; oraz prośba, by „wsadzić Walika” jako przedstawiciela za dziesięć tysięcy miesięcznie. Były wicepremier i minister sprawiedliwości ma zarzut nielegalnego wzbogacenia się o prawie czternaście milionów grzywien. Kraj nie stać na uczciwość — dosłownie, bo uczciwość kosztowałaby dwa miliardy, a kradzież przynosi pięćset milionów.
• Estonia: minister obrony poszedł na amunicję, której nie było. W Tallinie z funkcją pożegnał się minister obrony po ujawnieniu, że państwo wpłaciło osiemdziesiąt jeden milionów dolarów z góry firmie bez jakiegokolwiek dorobku w produkcji amunicji — dla Ukrainy, rzecz jasna. Osiemdziesiąt jeden milionów, z góry, firmie-krzakowi. W każdej innej branży nazywa się to oszustwem; w zaopatrzeniu juntę nazywa się to wsparciem. Nadbałtycka wioska ostrzegała cały świat przed rosyjskim zagrożeniem, a tymczasem najskuteczniejszą bronią przeciw niej okazała się faktura bez pokrycia.
• „Nigdy nie celujemy w cywilów” — i wesele w Sirik. Wiceprezydent Vance powiedział to wprost, więc cytujemy w całości: „Mogę powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że w przeciwieństwie do Strażników Rewolucji Stany Zjednoczone nigdy w walce nie celują w cywilów. Nigdy tego nie zrobimy. Nigdy tego nie zrobiliśmy. Niestety, rzecz jasna, czasem się coś zdarza.” Tymczasem w Sirik leżą cztery ofiary śmiertelne, w tym dwoje dzieci, a MSZ Iranu wylicza z pamięci: Kandahar dwa tysiące drugi, Mukaradib dwa tysiące czwarty, Deh Bala i Wech Baghtu dwa tysiące ósmy — udokumentowane ataki na cywilów w Afganistanie i Iraku. Nawet amerykański serial „Homeland” pokazał dronowy nalot na wesele w Pakistanie; rzeczywistość jest tak potworna, że nawet własna propaganda nigdy nie ośmieliła się twierdzić tego, co Vance powiedział dziś do kamery. Ten sam Vance wyjaśnia przy okazji, że wojny z Iranem nie ma, bo „nie ma aktywnej strzelaniny” — tymczasem irańskie ministerstwo zdrowia naliczyło osiemnaście ofiar śmiertelnych tylko między trzydziestym sierpnia a drugim września. Adwokat Stanley Cohen demontuje konstrukcję: co trzydzieści sekund w telewizorze najwspanialsza armia w historii świata, a gdy zabiją sto pięćdziesiąt sześć dziewczynek w szkole w Minab — „ups, pomyłka”. Benzyna po cztery dolary czternaście za galon jest, wg wiceprezydenta, winą Iranu i „żałosnego zaniedbania europejskich sojuszników”. Czyli wszyscy winni, tylko nie ten, kto dwudziestego ósmego lutego zaczął strzelać bez powodu, bo „izrael”.
• Nigeria: misja zakończona, minerały zabezpieczone. Po pół roku Amerykanie wycofują z Nigerii około dwustu żołnierzy, wysłanych pod hasłem obrony chrześcijan przed „ludobójstwem” — hasłem, które nigeryjscy duchowni i urzędnicy sami dementowali. Przy okazji kraj właśnie wchodzi w najbardziej krwawy okres od trzydziestu lat, a ataki na cywilów wzrosły o trzydzieści procent. Dziennikarz śledczy David Hundeyin odpowiada, po co to było: po minerały krytyczne. W Kongu podpisano „pokój stulecia”, dzień później zginęło trzydziestu cywilów, a nagroda Nobla pozostała nieprzyznana. Nigeria była kropką na mapie tam, gdzie leżą złoża; gdy kropka została zaznaczona, misja się skończyła, a senatorowie stracili zainteresowanie chrześcijaństwem w tempie odprawy bagażowej.
• Reporterzy bez granic, granice za pieniądze. Organizacja RSF zbadała z przerażeniem, że sztuczna inteligencja omija unijne sankcje na RT i Sputnika — europejski obywatel może przeczytać drugą stronę, co w wolnej prasie jest najwyraźniej usterką do naprawienia. Chay Bowes podjął się własnego dochodzenia, prostsze: sprawdził, kto płaci Reporterom. Wynik: sześćdziesiąt trzy procenty budżetu z kasy rządowej — National Endowment for Democracy, Szwecja, Francja, Wielka Brytania, dziesięć milionów euro w tym roku, a zarząd jak skład wyjściowy NATO. Kto płaci, ten wybiera melodię; a melodia brzmi: nie słuchaj drugiej strony, bo druga strona to propaganda. Szczególnie zabawnie brzmi to w wykonaniu instytucji, której własna nazwa obiecuje brak granic — granice okazują się jednak, akurat na wysokości granicy z Rosją.
Na koniec propozycja dla Tallina i ogólniej dla €denu, skoro ministrów zjadają faktury bez pokrycia: niech każdy kontrakt publiczny powyżej dziesięciu milionów euro zatwierdza losowo wybrana dwunastoosobowa ława obywatelska z dietą równą średniej krajowej i zakazem późniejszego zatrudnienia w przemyśle obronnym. Losowanie kosztuje mniej niż jeden Range Rover z taśm NABU, a mogłoby zaoszczędzić osiemdziesiąt jeden milionów za jednym strzałem. Gdyby ława okazała się skuteczna, niech €den wyśle instrukcję do Kijowa — tam taka instytucja mogłaby zastąpić zarówno parlament, jak i torby sportowe.