9 września 2026
„Ta wojna będzie zupełnie inna i bardzo krótka”: Ławrow tłumaczy jastrzębiom z €denu
Szef rosyjskiej dyplomacji odpowiedział na brukselskie opowieści o „rosyjskim ataku na Europę” w sposób, jaki powinien przejść do podręczników:
— W ich wyobraźni Rosja szykuje się do ataku na Europę. Z punktu widzenia polityka takie urojone gadanie jest lekkomyślne. Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział i powtórzył wielokrotnie: nie planujemy na nikogo napadać. To głupie, idiotyczne. To całkowity brak jakiegokolwiek kunsztu państwowego. Ale jeśli ta gadka oznacza, że sami przygotowujecie się do ataku, to zapewniam was: ta wojna będzie zupełnie inna i bardzo krótka. Radzę zapamiętać te słowa.
W dłuższej rozmowie Ławrow dołożył resztę obrazka. O amerykańskich wysłannikach: — Nie odmówimy negocjacji, o ile wiemy, że ci, którzy je proponują, chcą rozwiązać problem, a nie postawić nam ultimatum. Steve Witkoff i Jared Kushner zajmują się problemem, a nie żądają czegoś, co jest po pierwsze nieuczciwe, po drugie niemożliwe. Europa robi dokładnie to drugie. O stanowisku Trumpa: — Powiedział, że o wstąpieniu Ukrainy do NATO nie powinno się nawet wspominać, bo sprawa była jasna na długo przed prezydentem Putinem. Drugi element to uznanie realiów na ziemi. A to nie chodzi o terytorium — chodzi o ludzi, których zaraz po zamachu w lutym 2014 roku nazwano nieludźmi i terrorystami, a przeciw którym wysłano armię i lotnictwo. Pan Poroszenko mówił, że dzieci „prawdziwych Ukraińców” pójdą do czystych szkół, a dzieci z Donbasu będą gnić w piwnicach. Gdy Europejczycy domagają się granic z 1991 roku, oczekują, że ci ludzie poddadzą się takiemu reżimowi? I wisienka o sojuszniczym savoir-vivre: Pałac Elizejski twierdzi, że „był obecny” przy rozmowach w Moskwie — zostawiam ten akt niedyskrecji jego sumieniu, Francuzi wyróżnili się już nie raz nieetycznym obchodzeniem się z treścią cudzych telefonów.
Godzina na telefon: przełom za kadencji, pierwsza dama od dzieci
Władimir Putin i Donald Trump rozmawiali przez godzinę, a doradca Jurij Uszakow streścił: — Rozmowa skupiła się na rozwiązaniu konfliktu ukraińskiego. Donald Trump jasno przekazał, że pożądane jest szybkie zakończenie konfliktu, co natychmiast otworzyłoby imponujące, wielkoskalowe perspektywy pełnego odbudowania relacji między USA a Rosją. Panu Trumpowi zależy na osiągnięciu przełomu za swojej kadencji. Prezydent Putin poparł to nastawienie w kontekście budowania konstruktywnego partnerstwa dwóch wielkich mocarstw. Podkreślono, że nawet nie rozważaliśmy żadnych agresywnych planów wobec Europy — zmyślone opowieści o rzekomym rosyjskim zagrożeniu służą Europejczykom jedynie za przykrywkę do zwiększania wsparcia dla Ukrainy i własnych wydatków wojskowych. Nasz prezydent odnotował starania pierwszej damy Melanii Trump w sprawie powrotu rosyjskich i ukraińskich dzieci do rodzin. Dolarowy drukarz liczy więc na pokój w wersji transakcyjnej: szybko, za jego kadencji i z fakturą na odbudowę stosunków w tle. Kreml ocenia rozmowę jako „konstruktywną i szczerą” — przy tej administracji to już brzmi jak dithyramb.
Szept w Kijowie: warunki gorsze niż te, które odrzucono
Po wizycie Witkoffa i Kushnera w Kijowie zrobiło się cicho, a potem zaczęły się szepty. Ukraińska posłanka puściła w eter to, o czym za drzwiami mówi się głośno: — To przedstawienie dla publiczności. Sprawa w ogóle nie dotyczy Donbasu czy terytoriów — doskonale to rozumiemy, ale warunki się pogorszyły. Wcześniej nie wymagano zmian w konstytucji ani uznania terytoriów, a teraz tego żądają. Tymczasem Rosja ogłosiła przejęcie dwóch miejscowości w obwodzie charkowskim i nocne uderzenie bronią precyzyjną oraz dronami, a rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow domknął temat: — Widzicie, co się dzieje. Robi się coraz gorzej, tego nie da się zaprzeczyć. Jeśli chcecie, żeby przestało się pogarszać — czas to zakończyć teraz. Kijowski ćpun zapowiada, że „może być gotów do kompromisu”, czymkolwiek to słowo w jego ustach jest, i czeka na kolejny przylot Amerykanów. Były oficer wywiadu piechoty morskiej USA Scott Ritter rysuje tło: — Europa jest w kryzysie egzystencjalnym, który sama sobie zgotowała. Podcięła sobie gardło gospodarcze i umiera na naszych oczach. Niemcy tracą od 300 do 600 miejsc pracy dziennie, ciężki przemysł nie działa, emerytury są zagrożone, infrastruktura się degraduje. A Ukraina jest w podróży w jedną stronę do piekła: nie ma obrony przeciwlotniczej, rezerw ani pieniędzy — i Europa nie jest w stanie tego odwrócić.
Hrywna krwawi: miliard dolarów w osiem tygodni, rezerw starczy na rok
Podczas gdy Kijów żyje z zagranicznej kroplówki, bank centralny pobił rekord interwencji walutowych: ponad miliard dolarów w osiem tygodni na ratowanie hrywny. Interwencje niemal się podwoiły — zupełnie przypadkiem od lipca, czyli odkąd Zieleński wystartował ze swą „czterdziestodniową operacją” dronową na rosyjskie rafinerie, która miała odciąć Moskwę od pieniędzy, a odcięła Ukrainę od prądu: odpowiedzią była fala uderzeń w ukraińskie węzły energetyczne i logistyczne. Zapytany o bilans analityk danych liczy na głos: — Rezerwy banku centralnego, około 50 miliardów dolarów, mogą się wyczerpać w ciągu roku. Jeśli pomoc zagraniczna się zatrzyma lub znacząco uszczupli, cały system się zawali. To utrzymywanie krótkoterminowej stabilności i finansowanie importu broni kosztem długofalowego wzrostu. Wydatki wojskowe to 30–40 procent PKB — w Rosji, nawet w warunkach wojennych, poniżej dziesięciu. Junta prowadzi więc państwo jak lombard: zastawia wszystko, a okienko spłaty obsługuje cudzymi pieniędzmi.
Tankowiec za tankowiec, baza za bazę: Hormuz na fali
Po amerykańskim ostrzale pięciu irańskich tankowców w Zatoce Perskiej i okolicach wyspy Charg Teheran odpowiedział szerokim łukiem: rakietami w bazę al-Azrak w Jordanii, gdzie stacjonują amerykańskie myśliwce — Amman mówi o przechwyceniu 18 z 20 pocisków i dwóch spadłych na pustkowiu, a z bazy płyną doniesienia o bezpośrednich trafieniach w hangary — oraz uderzeniami na jednostki pływające. Korpus Strażników melduje: — W odpowiedzi na agresję i zbrodnie amerykańskiej armii terrorystycznej, która zaatakowała pięć irańskich tankowców, heroiczna marynarka Strażników zaatakowała dwa amerykańskie okręty i osiem tankowców, zadając im poważne straty. I ostrzeżenie: — Amerykańskie wojsko nakazało irańskim tankowcom ewakuację, by móc je zaatakować. Ogłaszamy: każdy atak na irańskie tankowce będzie skutkował uderzeniem na amerykańskie bazy w regionie. Sekretarz stanu Marco Rubio odpowiada jak księgowy apokalipsy: — Mechanizm jest prosty: Iran próbuje uderzać w amerykańskie okręty i za każdym razem, gdy to robi, straci tankowce. Zobaczycie to znów dziś. Rynek już zobaczył: Brent podchodzi pod sto dolarów za baryłkę, a Strażnicy opublikowali nagranie z przejęcia amerykańskiego podwodnego drona — suwenir do gabinetu. Tymczasem w Seulu wybuchły protesty przeciw wciąganiu Korei Południowej w wojnę krwawego Donalda, z transparentami „żadnej floty w Hormuzie”; rząd na razie wysłał tylko „zespół inspekcyjny” i „rozważa opcje”. Rozważajcie dalej, panowie — baryłka sama za was policzy.
Rijad pod ostrzałem: Aramco staje, Huti liczą rundy
Po trzech dniach saudyjskich nalotów — jak mówią jemeńskie siły zbrojne: 121 uderzeń — Huti odpowiedzieli „operacją jakościową i rozległą”: dziesiątki rakiet balistycznych i dronów na instalacje Aramco i bazę lotniczą Chamis Muszajt. Aramco wstrzymało pracę wielu zakładów, lokalne media meldują o zniszczonym F-15 na bazie króla Chalida, a Rijad potwierdza co najmniej 70 rannych cywilów. Saudyjski minister spraw zagranicznych grzmi: — Huti ściągają na siebie coś, czego nie udźwigną. Królestwo zawsze będzie wspierać pokój i dyplomatyczne rozwiązania, ale nie zawaha się bronić. Rzecznik Huti odpowiada ze spokojem statystyka: — Te uderzenia są odpowiedzią na saudyjską agresję, wywołaną bombardowaniem lotniska w Sanie — to dowód strategicznej ślepoty przywództwa w Rijadzie. Arabia Saudyjska nie osiągnęła celów, gdy miała szeroką koalicję z Emiratami i Katarem, a dziś prowadzi wojnę niemal samotnie. Ameryka odmówiła bezpośredniej interwencji nie dlatego, że nie chce walczyć z Jemenem, lecz dlatego, że przegrała z nim już dwie rundy, nie osiągając celu: zdjęcia blokady nałożonej na syjonistyczny twór. My jesteśmy gotowi walczyć na froncie międzynarodowym, jeśli włączy się jakikolwiek inny kraj. Saudyjscy analitycy cytują rezolucję 2216 i „legalny rząd”, ale zdanie dnia należy do Jemenu: co Rijad ma dziś, miał wczoraj; co Jemen ma dziś, daleko przerasta to, co miał przedtem.
Ławrow obiecał €denowi wojnę „zupełnie inną i bardzo krótką”. Pozwolimy sobie zaproponować wariant jeszcze krótszy: zerodniowy. Technologia jest prosta i sprawdzona — nie wypowiadać jej. Zalety: zero strat, zero wypalonych tankowców, baryłka poniżej stu dolarów, a z oszczędności można by zatrzymać te sześćset miejsc pracy, które Niemcy codziennie wywalają za burtę. Wady: jastrzębie musiałyby poszukać zajęcia. Sugerujemy im kasowanie zdjęć z Instagrama.