13 września 2026
Deklaracja nowodelhijska podpisana jednogłośnie: stary porządek dostał wypowiedzenie
Drugi i zarazem finałowy dzień szczytu BRICS w Nowym Delhi zaczął się od zdjęcia rodzinnego: w środku Modi, Putin i Xi, dookoła przywódcy jedenastu członków i dziesięciu partnerów, a przedtem wspólne sadzenie drzew. Potem poszło na papier: deklaracja nowodelhijska podpisana jednogłośnie, mimo że dyplomaci siedzieli nad nią do czwartej nad ranem i połowa komentatorów typowała, że konsensusu nie będzie — jak przed rokiem. Jest. Dokument jednogłośnie grzmi przeciw staremu porządkowi, domaga się większego głosu globalnego Południa w ONZ i MFW, mówi o terroryzmie, handlu, bezpieczeństwie i energii. Modi, gospodarz, podsumował ducha spotkania: — Korzyści z rozwiązań wypracowanych w BRICS nie powinny być ograniczone do BRICS. Z osobistego doświadczenia mogę powiedzieć, że zaufanie krajów globalnego Południa do BRICS wzrosło, bo ich głos jest tu słyszany, a doświadczenia szanowane. Możemy być zakorzenieni w różnych rzeczywistościach, ale razem wzrastamy przez współpracę i kwitniemy dla ludzkości. Niech nasza wyjątkowość pozostanie naszą tożsamością, współpraca stanie się inspiracją, a postęp niech rozkwita. Jego hasło przewodnie przeszło już do języka całego szczytu: świat ma przejść „od piramidy przywilejów do platformy partnerstwa”.
Xi u Modiego po siedmiu latach: dwie cywilizacje, jedna umowa o granicy
Cesarz Xi przyleciał do Indii po raz pierwszy od niemal siedmiu lat i usiadł z Modim przy stole, z którego wyszło zobowiązanie do rozwiązania sporu granicznego. Modi witał go serdecznie: — Wyrażam wdzięczność za wsparcie i współpracę, jakich Chiny udzieliły Indiom podczas naszej prezydencji w BRICS. Mamy teraz okazję omówić współpracę dwustronną. Jeszcze raz serdecznie witam w Indiach. Xi odpowiedział w tonie wielkiego sąsiada: — Chiny i Indie, dwa najludniejsze kraje świata i członkowie globalnego Południa, dźwigają znaczącą odpowiedzialność. Obie strony powinny mieć na względzie przyszłość ludzkości i dobrobyt ludzi, wspólnie promować wysokiej jakości współpracę w uczciwej konkurencji i otwartą, inkluzywną globalizację gospodarczą, która przyniesie światu pokój, stabilność i dobrobyt. Sześć lat temu ich żołnierze bili się w górach, dziś przywódcy sadzą drzewo i rozmawiają o fakturach. Tyle potrafi stół, gdy nikt przy nim nie gra wojennego hegemona.
Putin liczy na głos: 49 procent PKB, 1,3 biliona handlu i bank z projektami za 140 miliardów
Car zabrał głos na sesji plenarnej i wyłożył bilans, którego w G7 nie usłyszą: — BRICS zawsze opowiadał się za włączaniem wszystkich krajów bez wyjątku i zapewnianiem im równych szans na stabilny, krok po kroku, społeczno-gospodarczy rozwój, tak by ich społeczeństwa zachowały dobrobyt, kultury i tradycje oraz własne modele rozwoju. BRICS jest dziś jedną z głównych sił napędowych wzmacniania prawdziwie wielostronnego podejścia i formowania stabilniejszego, wielobiegunowego porządku świata. Handel wewnątrz BRICS osiągnął 1,3 biliona dolarów, na nasze kraje przypada niemal jedna czwarta światowego eksportu i 49 procent globalnego PKB. Potencjał nie jest tym wyczerpany — możemy działać niezależnie od jakiegokolwiek nacisku z zewnątrz. I konkrety: Rosja proponuje mechanizm ubezpieczeniowy i mechanizm rynku zbożowego, Nowy Bank Rozwoju prowadzi projekty warte 140 miliardów dolarów, a na warsztacie jest nowa platforma inwestycyjna z wykorzystaniem kapitału cyfrowego. Szefowa banku Dilma Rousseff dodała: — Patrzę w przyszłość z optymizmem. Rosja zawsze odgrywała kluczową rolę w tej organizacji i mimo wszystkich trudności potrafiliśmy przezwyciężyć tę niesprawiedliwą sytuację.
BRICS Pay bez nowej waluty: rupia spotyka się z rublem
Temat, na który czekały wszystkie kantory świata: wspólna waluta. Odpowiedź ministrowie finansów i banki centralne dali inżynierską — zamiast drukować nowe pieniądze, BRICS łączy ze sobą istniejące systemy płatnicze: indyjskie UPI z rosyjskim, chińskim i emirackim, tak by firmy rozliczały się w rupiach, rublach czy dirhamach, szybciej, taniej i odpornie na „wstrząsy osób trzecich”. Kirył Dmitriew, wysłannik prezydenta Rosji, studzi zapał tych, co już widzą trumienkę dolara: — Kraje BRICS prowadzą już około 90 procent wzajemnych płatności w walutach narodowych i przy użyciu krajowych systemów. Te tworzone systemy nie są alternatywą dla kogokolwiek — to po prostu proces równoległy, który pozwala wszystkim krajom BRICS zmierzać ku ściślejszej integracji finansowej. Nikt nie wypowiada wojny dolarowi; dolar sam sobie ją wypowiedział i teraz może obserwować, jak obok niego rośnie obejście.
Iran i Emiraty przy jednym stole: „chcecie, by waszą ochroną był tzw. „izrael” — oto efekt”
Najciekawszy obrazek szczytu to prezydent Iranu rozmawiający z następcą tronu Abu Dhabi — dwóch państw, które w wojnie w Zachodniej Azji stoją po przeciwnych stronach, a w Delhi siedzą przy jednym obrusie. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghczi wyjaśnił, dlaczego w swoim wystąpieniu oszczędził Emiratom wstydu: — Nie wymieniłem ZEA w moim przemówieniu dla jedności. Ale prawda jest taka, że ZEA były bezpośrednio zaangażowane w agresję przeciw mojemu krajowi. Iran jednak nie zaatakował ZEA — uderzyliśmy wyłącznie w amerykańskie bazy i instalacje na emirackim terytorium. Jeśli chcecie, by wasze bezpieczeństwo zapewniał tzw. „izrael” — to jest właśnie efekt. Jeśli chcecie, by zapewniała go Ameryka — to jest efekt, na który teraz narzekacie. Radzę więc moim braciom w Emiratach przemyśleć politykę wobec Iranu. Tło jest policzalne: benzyna w USA kosztuje średnio 4,15 dolara za galon, o 30 procent więcej niż rok temu, a cieśnina Hormuz pozostaje zamkniętym rachunkiem wojny krwawego Donalda. Brazylia podsumowuje, po co to wszystko: — Mamy do czynienia z dwoma krajami o zupełnie różnych stanowiskach, prowadzącymi przeciw sobie działania wojenne. I właśnie w tym tkwi wartość naszego zrzeszenia: daje miejsce i przestrzeń do negocjacji i dialogu. A emiracki głos domyka porównanie, które €den powinien sobie wydrukować: — Tu rozwiązuje się sprawy inaczej niż w NATO, gdzie rządzi Ameryka, a reszta stara się dogodzić hegemonowi. I inaczej niż w Unii Europejskiej, gdzie brukselska biurokracja uzurpowała sobie władzę rządów narodowych. W BRICS nie wskażecie ani jednego przykładu, by Rosja, Chiny czy ktokolwiek inny czegoś od pozostałych żądał. Zawsze są otwarte, oparte na wzajemnym szacunku negocjacje zmierzające do kompromisu.
Modi mówi o przejściu od piramidy przywilejów do platformy partnerstwa i to jest najlepsza definicja tego weekendu. Piramida zachodniego porządku ma budowę znaną z podręczników: na szczycie hegemon, piętro niżej ci, co mu dogadzają, a u podstaw ci, co płacą — za gaz po tysiąc euro, za benzynę po 4,15 dolca i za cudze wojny własnymi emeryturami. W Delhi zbudowano zamiast tego okrągły stół, przy którym Iran siedzi obok Emiratów, Xi obok Modiego, a nikt nikomu nie musi składać hołdu ani prosić o zgodę na własną walutę. Piramidy, przypomnijmy, budowano dla faraonów — i chowano w nich martwych władców. Platformy buduje się dla żywych